Reportaż „Lokalsi. Nieoficjalna historia pewnego samorządu" to owoc kilkuletniej pracy Andrzeja Andrysiaka, wydawcy i dziennikarza Gazety Radomszczańskiej. Pokazuje ludzi, relacje i mechanizmy rządzące władzą na poziomie lokalnym. Książka do kupienia w księgarniach, w internecie (także w formie e-booka) oraz w redakcji Gazety Radomszczańskiej (ul. Przedborska 2, w godz. 8-15)
Wydawnictwo Krytyki Politycznej zapowiada książkę tak:
„Nie ma większego mitu w polskiej debacie publicznej niż ten, że samorządność nam się udała. Wystarczy trochę czasu spędzić przyglądając się działalności władzy na szczeblu lokalnym, żeby zacząć dostrzegać macki miejscowej ośmiornicy jak również zmowę milczenia na temat jej istnienia.
Andrzej Andrysiak, który po wielu latach pracy w naczelnych mediach stolicy, został wydawcą tygodnika „Gazeta Radomszczańska”, odmalowuje w “Lokalsach” niepowtarzalny koloryt Polski lokalnej. Z gracją i dociekliwością opisuje układy i układziki, przekręty i zamiatanie spraw pod dywan, niskie motywacje polityków, łamanie kręgosłupów oraz mechanizmy rządzące samorządem. Nie brak tu także żydowskiego trupa w szafie w postaci mienia nigdy nie oddanego prawowitym spadkobiercom. Ta książka to opowieść o małych ludziach w małej polityce, historia niewielkiego miasta i uniwersalna historia Polski lokalnej w jednym."
Andrzej Andrysiak od 2015 roku jest wydawcą Gazety Radomszczańskiej. Wcześniej był sekretarzem redakcji i redaktorem naczelnym tygodnika Kulisy; z- ca naczelnego oraz redaktorem naczelnym Życia Warszawy; z-cą redaktor naczelnej Dziennika Gazety Prawnej oraz wydawcą Magazynu DGP. Dziesięciokrotnie nominowany i pięciokrotnie nagradzany w konkursie SGL Local Press, dwukrotnie nominowany do Grand Press w kategorii publicystyka. W 2020 roku członek jury Grand Press. W 2011 roku wydał powieść „Zasada nieoznaczoności”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gazeta, której praca opiera się na konfidentach, donosach i tzw. źródłach informacji jest podobnie brudna jak polityka, czy to na szczeblu centralnym, wojewódzkim cz lokalnym. Bezwzględność dziennikarzy jest porażająca. Kto to kupi?
Wandziu. Każdy powinien kupić i przeczytać ze zrozumieniem, kto nie widzi co dzieje się w samorządach. Jaka tam panuje patologia.
Wandziu najpierw doucz się co oznaczają poszczególne słowa, konfident, donos itd. bo na 100% nie znasz ich znaczenia i informatorów mylisz z konfidentami, donosy z zawiadomieniami, a cesarz pomylił Ci się z kanclerzem... Obawiam się, że albo jesteś blisko spokrewniona z Ryszardem Petru albo masz niskie IQ...
przesada moja droga, dzięki mediom i...tajemnicy dziennikarskiej (podobnej do tajemnicy spowiedzi, której nie wolno złamać) ludzie (w tym i ty, dowiadują sie tego, co nigdy nie ujrzałoby swiatła dziennego np. pegazus, nepotyzm...
Wandziu, dopóki naród będzie tak myślał, ci ludzie będą bezkarni. ile razy czynnie działałaś, żeby się temu przeciwstawić???
Jak to mawiał pewien cesarz ludzie nie powinni wiedzieć, jak się robi kiełbasę i politykę.
Rolniku, czy słowa o kiełbasie i polityce powiedział Bismarck jako kanclerz czy jako cesarz, to w tym wypadku jest mało istotne. Chodzi o sens tych słów. Kradzież samochodu można też nazywać zaborem mienia w celu krótkotrwałego użycia. Pracownik wynoszący do gazety poufne informacje czy dane z dokumentów to przecież zwykły donosiciel, dla wielu po prostu konfiden, a ktoś nazwie go też tajnym źródłem informacji. Można tak w nieskończoność. W polityce nie ma miejsca na moralność czy przyzwoitość, podobnie w mediach. Bezwzgledność, zgnilizna wśród polityków i dziennikarzy jest na takim samym poziomie.
Gazeta, której praca opiera się na konfidentach, donosach i tzw. źródłach informacji jest podobnie brudna jak polityka, czy to na szczeblu centralnym, wojewódzkim cz lokalnym. Bezwzględność dziennikarzy jest porażająca. Kto to kupi?
Wandziu. Każdy powinien kupić i przeczytać ze zrozumieniem, kto nie widzi co dzieje się w samorządach. Jaka tam panuje patologia.
Wandziu najpierw doucz się co oznaczają poszczególne słowa, konfident, donos itd. bo na 100% nie znasz ich znaczenia i informatorów mylisz z konfidentami, donosy z zawiadomieniami, a cesarz pomylił Ci się z kanclerzem... Obawiam się, że albo jesteś blisko spokrewniona z Ryszardem Petru albo masz niskie IQ...