Ma zaledwie około dziewięć centymetrów wysokości. Nie oszałamia wielkością ani bogactwem detali, a mimo to od ponad pięciuset lat ściąga do Gidel tłumy pielgrzymów z całego kraju. Niepozorna kamienna figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem sprawiła, że ta niewielka miejscowość stała się jednym z najważniejszych maryjnych sanktuariów w Polsce. Jedni przyjeżdżają tu błagać o zdrowie, inni – by podziękować za doznane łaski. Są też tacy, których ciekawi sama historia miejsca, gdzie od stuleci spotykają się wiara, dzieje regionu i sztuka.
Ta szczególna aura sprawia, że Gidle nie są tylko kolejnym zabytkiem na mapie ani zwykłą destynacją wycieczek. Dla wielu ludzi to punkt powrotów miejsce, do którego człowiek wraca przez całe życie.
– Sanktuarium w Gidlach od wielu lat przyciąga pielgrzymów z całej Polski i z zagranicy. Trafiają tu osoby doświadczone chorobą, cierpieniem, różnymi trudnościami. Matkę Bożą Gidelską nazywamy Uzdrowieniem Chorych, dlatego wierni proszą tu nie tylko o powrót do zdrowia, ale też o siłę i nadzieję w codziennym zmaganiu się z życiem. O wadze tego miejsca mówią zarówno tysiące pielgrzymów, którzy co roku tu przyjeżdżają, jak i liczne świadectwa łask otrzymanych za wstawiennictwem Maryi – podkreśla ojciec Marcin Rutecki, dominikanin, przeor klasztoru pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gidlach.
Korzenie sanktuarium sięgają roku 1516. Według przekazywanej przez wieki opowieści miejscowy gospodarz, Jan Czeczek, podczas orki natrafił w ziemi na małą kamienną figurkę Matki Bożej z Dzieciątkiem. Woły ciągnące pług miały nagle stanąć i uklęknąć. Zdziwiony rolnik zaczął sprawdzać, co je zatrzymało, i tak trafił na figurkę, nie przeczuwając, że od tej chwili rozpoczyna się historia jednego z głównych sanktuariów maryjnych w Polsce.
Z rodzinnych przekazów wynika, że wkrótce po odnalezieniu figurki nastąpił pierwszy cud. Bliscy Jana Czeczka mieli odzyskać wzrok po obmyciu oczu wodą, w której wcześniej zanurzono figurkę. Wieść o tym szybko obiegła okolicę, a do wsi zaczęli docierać pierwsi pątnicy.
– Początek wszystkiego w Gidlach to niewielka, około dziewięciocentymetrowa figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Od ponad pięciu stuleci przyciąga pielgrzymów i stanowi serce całego sanktuarium. Nie wiemy dokładnie, z jakiego okresu pochodzi ani z czego ją wyrzeźbiono, ale mamy pewność, że odnaleziono ją tutaj, w miejscu, gdzie dziś stoi bazylika. To wydarzenie uruchomiło rozwój kultu Matki Bożej Gidelskiej, a z pierwszego cudu uzdrowienia wyrósł obrzęd „Kąpiółki” – wyjątkowy, niespotykany nigdzie indziej – zaznacza ojciec Marcin Rutecki.
Od małej kapliczki do potężnej bazyliki
Kiedy o cudownej figurce zaczęło robić się głośno, mała kapliczka przestała wystarczać. W 1615 roku do Gidel sprowadzono dominikanów z krakowskiego klasztoru Świętej Trójcy. Zakonnicy rozpoczęli budowę klasztoru i przez kolejne wieki troszczyli się o rozwój kultu Matki Bożej Gidelskiej, przekształcając niewielką wieś w ważny punkt na pielgrzymkowej mapie.
W 1632 roku ruszyła budowa obecnej świątyni według projektu architekta Jana Buszta z Łowicza. Konsekrację kościoła przeprowadzono w 1656 roku, a na ostateczny wygląd świątyni złożyły się prace prowadzone jeszcze przez kilkadziesiąt lat, aż do końca XVIII wieku. Trójnawowa bazylika na planie krzyża, z charakterystyczną fasadą z dwiema wieżami, do dziś dominuje nad Gidlami i uchodzi za jeden z najcenniejszych zabytków sakralnej architektury w regionie.
Kto przekracza próg kościoła, od razu zwraca uwagę na ogrom przestrzeni i bogactwo barokowo-rokokowego wystroju. Światło z wysokich okien podkreśla złocenia ołtarzy, finezyjne sztukaterie i kunszt dawnych rzemieślników. W centrum znajduje się rokokowy ołtarz główny z obrazem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Po obu stronach transeptu umieszczono dwie ważne kaplice św. Jacka i Matki Bożej Gidelskiej. W całym kościele zachowało się kilkanaście ołtarzy z XVII i XVIII wieku. Zakrystia i korytarze klasztorne zachwycają bogatymi dekoracjami gipsowymi i sztukateriami, które należą do najcenniejszych elementów wyposażenia sanktuarium.
Najwięcej osób kieruje się do kaplicy Matki Bożej Gidelskiej. W barokowym, misternie zdobionym ołtarzu umieszczono niewielką figurkę Maryi z Dzieciątkiem. Jej maleńkie rozmiary zadziwiają niemal każdego gościa, konrast między skromną rzeźbą a przepychem otoczenia sprawia, że spojrzenie natychmiast zatrzymuje się właśnie na niej. Wokół ołtarza wiszą liczne wota – dyskretne ślady wdzięczności osób, które wierzą, że za wstawiennictwem Matki Bożej Gidelskiej otrzymały pomoc.
Z pierwszego cudu uzdrowienia wyrósł obrzęd „Kąpiółki”. Co roku, w pierwszą niedzielę maja, podczas głównych uroczystości odpustowych, wierni uczestniczą w wyjątkowym rytuale: cudowną figurkę zanurzają w winie. Poświęcone w ten sposób wino trafia później do pielgrzymów jako znak błogosławieństwa i prośby o zdrowie. To tradycja jedyna w swoim rodzaju, od stuleci nierozerwalnie związana z Gidlami.
Na sanktuarium składa się także klasztor dominikanów, którzy nieprzerwanie od ponad czterystu lat czuwają nad tym miejscem. Przy bazylice działa muzeum. Można tam zobaczyć dawne obrazy, rzeźby, feretrony, chorągwie i wiele pamiątek, które opowiadają historię sanktuarium oraz rozwój kultu Matki Bożej Gidelskiej.
Od 2000 roku pielgrzymi mogą przejść Gidelską Kalwarię. Rozlokowane wokół klasztoru stacje tworzą drogę sprzyjającą modlitwie i wyciszeniu. To miejsce, gdzie łatwo na chwilę zwolnić i pomyśleć o tym, co naprawdę ważne.
Skarb, o który trzeba dbać
Tak cenny zabytek wymaga stałej troski. Trwają kolejne prace przy elewacji bazyliki. Mają one zabezpieczyć historyczną tkankę budowli i zachować jej piękno dla następnych pokoleń.
– W tej chwili najpilniej musimy zająć się elewacją bazyliki. Dzięki wsparciu Samorządu Województwa Łódzkiego dostaliśmy w tym roku 145 tysięcy złotych dotacji. Razem z naszym wkładem własnym przeznaczymy te pieniądze na dalszą renowację zewnętrznych ścian świątyni. To ogromna pomoc, bo dzięki temu możemy ocalić ten wyjątkowy zabytek dla przyszłych pokoleń pielgrzymów i wszystkich odwiedzających – mówi ojciec Marcin Rutecki.
Co roku do Gidel zaglądają dziesiątki tysięcy wiernych i turystów. Dla części z nich to tylko przystanek w drodze na Jasną Górę, dla innych – miejsce osobistej modlitwy albo spotkania z historią. Niezależnie od tego, z jakiego powodu ktoś tu trafi, trudno oprzeć się wrażeniu, że o wyjątkowości Gidel nie decydują jedynie zabytkowe mury, lecz przede wszystkim ludzie, którzy od ponad pięciuset lat przychodzą tu z nadzieją, oraz maleńka figurka Matki Bożej, od której wszystko się zaczęło.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze