Filolog klasyczny Malwina Ewa Mikicka mówi, że łacina wcale nie jest martwa. I że poczuła się troszkę dotknięta, kiedy jeden z naszych rozmówców stwierdził, że „chyba od ponad 20 lat nie ma w Radomsku aktywnego naczyciela łaciny, w powiecie też.” - Ja jestem nauczycielem języka łacińskiego i mieszkam niedaleko Radomska - napisała
Nam zapaliła się czerwona lampka. Łacinniczka? Co robi dzisiaj? Komu i do czego potrzebna jest łacina w dobie Internetu i wszechobecnej technologii? Przecież ten język kojarzy się ze starożytnymi Rzymianami, tymi w białych togach. Gdyby nie Kacper Guziak, który w rozmowie z Gazetą opowiadał, dlaczego sam uczył się łaciny, my też byśmy o tym języku nie pamiętali. Bo martwy, jak wieść gminna głosi. Martwy, czyli nigdzie już nie używany. A tu taka niespodzianka.
- Martwy? Absolutnie się z tym nie zgodzę - oponuje pani Malwina. Na co dzień pracuje w Ciężkowicach, w filii gminnej biblioteki w Gidlach. - Bo 90 procent ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze