- Spalarnie śmieci niech powstają poza miastem, tam, gdzie odpady są składowane. My nie mamy żadnych innych nieruchomości, gdzie moglibyśmy się przenieść” - napisali pod koniec lipca mieszkańcy ulic Dalekiej i Stodolnej w liście do prezydenta Jarosława Ferenca, rady miasta i rady powiatu. Dzisiaj przewodniczący rady Tadeusz Kubak pyta ich, czy to petycja czy uwagi do planu.
Spotkanie w sprawie spalarni, którą Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej chce wybudować w miejskiej ciepłowni przy ul. Prymasa Wyszyńskiego, które odbyło się w urzędzie miasta, było bardzo burzliwe.
Mieszkańcy głośno i wyraźnie wyrażali swój sprzeciw, a prezydent Jarosław Ferenc i prezes PGK Zbigniew Rybczyński przekonywali, że nie mają się czego obawiać. Nie przekonali. I dlatego we wrześniu będzie spotkanie w MDK. Ze specjalistą.
Zanim odbyło się spotkanie w UM, mieszkańcy napisali:
„Odpady będą docierały z pobliskich miejscowości i nie wierzymy w zapewnienia, że to co trafi do spalarni, będzie objęte szczególną i drobiazgową kontrolą. Spalarnie śmieci niech powstają poza miastem, tam gdzie są odpady składowane, a nie w miejscu, gdzie jest rzut beretem do domów. My nie mamy żadnych innych nieruchomości, gdzie moglibyśmy się przenieść. To nie będzie żaden odzysk energii. W nowoczesnych spalarniach na trzy tony spalanych odpadów przypada tona pozostałości pyłów i żużli. Zarówno w żużlu jak i pyłach znajdują się substancje niebezpieczne w wysokich stężeniach. Najbardziej toksyczną substancją w procesie spalania odpadów jest benzodioksyna. Jest 10 tysięcy razy bardziej trująca niż cyjanek potasu, a jej rozpad trwa 160 lat. Odkłada się w tkance tłuszczowej. Przedostając się do organizmu człowieka, powoduje obniżenie odporności immunologicznej, osłabienie procesów wzrostu, osłabienie zdolności rozrodczych, zaburzenia neurologiczne. Jeżeli nawet firmy oferujące super nowoczesne spalarnie są w stanie przekonać urzędników, że dotrzymają norm emisji, to od strony prawnej nie są zobowiązane dotrzymać tych obietnic. Takich norma w dyrektywach Unii Europejskiej nie ma. Spalanie odpadów i przystosowanie do tego celu instalacji RDF to paliwo pozyskiwane z różnego rodzaju odpadów komunalnych.”
I zebrali podpisy.
Ich przedstawicielką została Anna Mirowska-Kaczmarek, 70-letnia radomszczanka, która właśnie otrzymała pismo z urzędu, podpisane przez przewodniczącego Kubaka.
"W nawiązaniu do Pani pisma (...) zwracam się z wezwaniem do wskazania (w piśmie ten fragment jest wyboldowany - dop. red.) czy przedmiotowe pismo traktować należy jako petycję czy też stanowi ono uwagi do procedowanego aktualnie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego we wskazanym obszarze, w terminie 7 dni pod rygorem pozostawienia bez rozpoznania."
Pani Anna mówi, że czegoś takiego się nie spodziewała. Nie ukrywa, że pismo wyprowadziło ją z równowagi.
- Takim tonem i jeszcze te siedem dni!
Odpisała i dostarczyła pismo do biura podawczego urzędu.
A w nim:
"Przyznam, że ze zdziwieniem przeczytałam Państwa pismo (...) wzywające mnie do wskazania czy to była petycja, czy uwagi do (...) planu (...) odnośnie usytowania spalarni w istniejącym Zakładzie Ciepłowniczym (..). Pismo bowiem zawierało i jedno i drugie.(...).
Dalej radomszczanka pisze, że mieszkańcy Dalekiej i Stodolnej nie wyrażają zgody na by spalarnia powstała w tym miejscu. Dodała, że najmłodsza spalarnia w Holandii, przedstawiana jako najnowocześniejsza, nie jest bezpieczna, a badania potwierdzają, że uwalnia się z niej wiele niebezpiecznych związków. Są też niebezpieczne ścieki i popioły.
"(...) Nie mam zamiaru przytaczać więcej argumentów na Stop Spalarni, bo widzimy, że Prezes PGK chce za wszelką cenę przeforsować swój plan budowy, ale nas nie jest w stanie przekonać wykład Profesora Grzegorza Wielgosińskiego pracującego dla firmy Savona Project i mającego w tym cel, by twierdzić, że bezpieczna inwestycja.
My mieszkańcy definitywnie nie chcemy spalarni. (...)"
Pani Anna i jej sąsiedzi mają nadzieję, że rada miasta stanie po ich stronie i spalarnia w tym miejscu nie powstanie.
- Zróbcie to Państwo na rzecz dobra wspólnego, jakim jest nasze miasto Radomsko. Wierzymy Wam w Waszą życiową mądrość - kończy swoją odpowiedź dla przewodniczącego rady.
- Niech mieszkańcy wiedzą, w jaki sposób podchodzi do nich władza, jak nas traktują - komentuje pismo Tadeusza Kubaka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze