Wczoraj Ministerstwo Zdrowia informowało, jak co dzień, o nowych zakażonych i zgonach. Zmarło 616 osób, 134 tylko z powodu Cocvid-19. W naszym powiecie zmarły trzy osoby. W wielu domach święta nie będą radosne.
A symboliczny talerzyk i wolne krzesło dla niespodziewanego gościa, w tym roku nie będzie wcale symbolem. Tylko miejscem, na którym miał, jak zawsze, usiąść dziadek albo tata, może było to ulubione miejsce babci, mamy albo siostry czy cioci. Niestety, epidemia w święta nie ma wolnego. A jedynym skutecznym sposobem walki z nią są tylko szczepienia.
A przecież wciąż nie brakuje tych, którzy nie tylko nie zamierzają się zaszczepić, ale wręcz odradzają to innym i głośno krzyczą o spisku przemysłu farmaceutycznego, rządu i wszystkich wokół, którzy chcą eksterminacji ludzkości.
Mimo, że statystyki mówią coś innego, mimo, że w ostatnich dwóch latach zmarło w Polsce najwięcej ludzi od czasów II wojny światowej. Mimo, że liczba zgonów w ostatnich tygodniach w naszym kraju jest największa w Europie. Mimo, że lekarze apelują - szczepcie się.
A nawet mimo tego, że w rodzinach tzw. antyszczepionkowców też były przypadki zachorowań, a nawet zgonów. Widzieli, że pogotowie zabiera bliskich z domu, że trafiają na OIOM i że są podłączani pod respirator. - Grypa zabija więcej ludzi niż covid! - to ich odpowiedź.
Znam jednak przypadki nawróceń takich osób, do których dochodziło w radomszczańskim szpitalu. Kiedy nie mogli oddychać, kiedy pomagał im tlen. Wtedy nagle zmieniali zdanie i mówili lekarzom, że żałują, że się nie zaszczepili. Lekarze znają mnóstwo takich historii. Pewnie będą je sobie dzisiaj opowiadać wieczorem, między pierogami z kapustą a czerwonym barszczem.
A ja chciałbym, żeby nie musieli tego robić. Żeby opowiadali, że do punktów szczepień są kolejki, że ludzie są świadomi zagrożenia. Tego, że po świętach, po Sylwestrze, po Nowym Roku może być jeszcze gorzej. Bo miejsc i okazji do zakażenia będzie sporo. Bo po co maseczka, po co dystans. W ferworze świętowania nie jest to ważne. A wciąż powinno.
I oczywiście wiem, że przeciwnicy szczepień i szczepionek, ci od autyzmu i wszystkiego, co ich zdaniem wywołuje taki zastrzyk, powiedzą, że jestem częścią systemu, który chce ich sanitarnie segregować, że pewnie coś z tego mam. Bo inaczej to bym się tak w tę "szczepionkową propagandę" nie angażował.
A ja życzę im, żeby się nie zakazili, żeby nie trafili do szpitala, a przede wszystkim, żeby oni nie zakazili i nie narazili życia kogoś ze swoich bliskich. Dziadka, rodzica, siostry czy brata, których mogłoby zabraknąć w kolejne święta.
Tak to już jest, że nie żyjemy na pustyni. Musimy myśleć nie tylko o sobie, ale i o innych. I nie mamy prawa wszystkich innych narażać.
Życzę Wam, żeby koronawirus omijał Was szerokim łukiem, ale to zależy także od Was. A ja "wbijam" na e-pacjent, żeby zapisać się ba trzecią dawkę, przypominającą. Bo minęło już pół roku od drugiej dawki szczepionki. I rok od przechorowania covida. Łatwo nie było, myślałem, że jestem mocniejszy i co najwyżej tylko stracę węch. Myliłem się. Tak jak antyszczepionkowcy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze