„Mam zgryz i to olbrzymi. Utworzył strefę, ale przecież podpisał". „Ja tej logiki nie rozumiem. Miał zasługi, ale nie tylko plusy są w bilansie" - Od wczoraj odbieramy od Czytelników telefony i maile w sprawie nadania imienia Jerzego Słowińskiego jednej z ulic w Radomsku. Te minusy to zobowiązanie Słowińskiego do współpracy z Służbami Bezpieczeństwa PRL, podpisane w 1977 roku.
W piątek, 26 listopada, radni miejscy na sesji będą decydować o nadaniu imienia Jerzego Słowińskiego jednej z ulicy na strefie. Wnioskuje o to prezydent Jarosław Ferenc. Słowiński był prezydentem Radomska w latach 1994-2006. Jest pomysłodawca utworzenia strefy ekonomicznej w Radomsku. Zmarł kilka tygodni temu.
W 2008 roku Słowiński w oświadczeniu lustracyjnym przyznał się do współpracy. Przed wyborami samorządowymi w 2010 roku na obwieszczeniach pojawiła się obok nazwiska kandydata Słowińskiego informacja, że nie współpracował. Sprawę jego współpracy badał sąd.
Przypominamy w całości materiał Gazety Radomszczańskiej z maja 2015 roku o tym, co znajdowało się w dokumentach
Zobowiązanie Słowińskiego
Zobowiązanie do współpracy podpisane „Jerzy Słowiński” jest w aktach sprawy i teczce tajnego współpracownika „Wacka”, którą dysponuje IPN. Jerzy Słowiński został najpierw uniewinniony, a potem skazany, ponieważ wprowadził w błąd wyborców. Już zapowiedział apelację
Jerzy Słowiński miał zostać pozyskany przez pracownika Służby Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o pseudonimie „Wacek” w grudniu 1977 roku. Były prezydent miasta, a także były radny powiatowy i miejski twierdzi, że nigdy świadomie nie współpracował ze służbami PRL.
W 2008 roku Jerzy Słowiński w oświadczeniu lustracyjnym przyznał się do współpracy. Przed wyborami samorządowymi w 2010 roku na obwieszczeniach pojawiła się obok nazwiska kandydata Słowińskiego informacja, że nie współpracował. Sprawa trafiła do sądu. Od początku oskarżony o „użycie podstępu celem nieprawidłowego sporządzenia listy kandydatów na radnych w wyborach” Jerzy Słowiński twierdził, że jest niewinny, a wypełniając oświadczenie z 2008 roku, po prostu się pomylił.
Sąd Rejonowy w Radomsku uznał, że nie ma dowodów jego winy. Od tego wyroku odwołał się oskarżyciel, czyli Prokuratura Rejonowa, a Sąd Okręgowy w Piotrkowie pierwszy wyrok uchylił i przekazał sprawę do Radomska do ponownego rozpatrzenia. Przesłuchano kolejnych świadków i wydano wyrok - tym razem uznając, że Jerzy Słowiński jest winny.
Sprawdziliśmy, jakie dokumenty znajdują się w aktach sprawy. Nie pozwolono nam na wykonanie zdjęć, musieliśmy więc zadowolić się notatkami. Najbardziej interesowała nas teczka TW „Wacka” z Instytutu Pamięci Narodowej.
Jest to zaledwie kilka kartek. W dodatku wypełniający dokumenty oficer pisał bardzo nieczytelnie, więc niektóre fragmenty są trudne do odczytania. Teczka zaczyna się wnioskiem o zezwolenie na pozyskanie kandydata na tajnego współpracownika. Potem jest kwestionariusz osobowy. Na jego pierwszej stronie dane osobowe.
Z kolejnych kart dowiadujemy się, że kandydat zna rosyjski i niemiecki. Wśród zainteresowań oficer wymienia malarstwo i muzykę, reszta tej rubryki nieczytelna. Walory osobiste i cechy ujemne: „inteligentny, towarzyski (tekst nieczytelny), ułatwi mi nawiązywanie kontaktów. Od alkoholu nie stroni, jednak nie nadużywa go. Z racji prywatnych zainteresowań służbowych ma możliwość nawiązania kontaktów w każdym środowisku”.
Uzasadnienie pozyskania - tutaj oficer pisze o sprawie o kryptonimie Stal, która prowadzona jest w Mostostalu. Rezultat pozyskania: „potwierdzam rozmową pozyskaniową z kandydatem na tajnego współpracownika (tekst nieczytelny)”. „Uzyskałem w czasie rozmowy następujące informacje: informacje dotyczące obiektu WSK Mostostalowiec w Radomsku”. „Forma zaangażowania do współpracy: zobowiązanie, ps. Wacek”. „Możliwości operacyjne kandydata: posiada duże znajomości na terenie zakładu, (tekst nieczytelny)… zakładu stanowiska pracy pozwala na konflikty w wydziałach produkcyjnych”.
Oficer zakładający teczkę pisze też, że TW „Wacek” będzie przekazywał pisemne informacje 1-2 razy w miesiącu. Na kolejnej karcie widnieje odręczna notatka innego oficera SB, który pyta, dlaczego prowadzący TW „Wacka” nie przedłożył teczki do zatwierdzenia po pozyskaniu, ale dopiero po prawie 2 latach.
Kolejny dokument z teczki to postanowienie o rozwiązaniu współpracy, ponieważ TW „Wacek” wstąpił do PZPR. Jeszcze charakterystyka, w której można przeczytać, że celem pozyskania było zdobywanie wiarygodnych informacji o występujących nieprawidłowościach w obiekcie WKS Mostostalowiec w Radomsku.
No i najpoważniejszy jeden odręczny dokument na papierze w kratkę. To zobowiązanie.
„Radomsko, 15 XII 1977
Zobowiązanie Ja, niżej podpisany, Jerzy Słowiński, zam. Radomsko, ul. Jagiellońska 15 m. 29, zobowiązuję się zachować do tajemnicy fakt udzielanych informacji dla Służby Bezpieczeństwa w Piotrkowie. Informacje pisemne będę podpisywał pseudonimem Wacek.
Jerzy Słowiński Wacek”
W aktach znajdujemy informację o tym, że w trakcie postępowania prokuratorskiego Jerzy Słowiński stwierdził, że może to być jego podpis, ale na sali sądowej podczas procesu stanowczo temu zaprzeczył. Wyjaśniał, że składał w tym czasie zobowiązanie w komendzie MO, ale w wydziale przestępstw gospodarczych i o zupełnie innej treści. Miało chodzić o informacje o przypadkach kradzieży w zakładzie.
- Było zlecenie, żeby mnie zniszczyć, i zostało to zrobione - mówi Gazecie Jerzy Słowiński pytany o odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy. Po raz kolejny mówi, że to nie jego podpis. - Teczka została sfałszowana, tam są same błędy. Jak to jest, żeby w państwie prawa nie mieć prawa do obrony - nie kryje zdenerwowania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze