W ulicy Piłsudskiego rogatki na przejeździe kolejowym są automatyczne. Przepis mówi wyraźnie: kiedy włączone jest pulsujące czerwone światło i zapory się opuszczają, nie wolno na niego wjechać.
Najwyraźniej zapomniała o tym kobieta kierująca audi, która jechała o godz. 9 rano ulicą Piłsudskiego w kierunku ulicy Targowej.
- Kierowca nie może wjechać na przejazd, jeśli za nim nie ma miejsca na kontynuowanie jazdy - przypomina młodszy aspirant Dariusz Kaczmarek, oficer prasowy KPP Radomsko. - W tym przypadku jedna z zapór zatrzymała się na samochodzie, a kiedy kobieta ruszyła, rogatka upadła na ziemię i się uszkodziła.
Za wjechanie na przejazd przy pulsujących świetle trzeba zapłacić mandat w wysokości 2000 zł.
- Tyle samo taryfikator przewiduje za wjechanie na świetle czerwonym i jeszcze podniesionych zaporach. Trzeba pamiętać, że czerwone światło włącza się wcześniej, właśnie po to, żeby kierowca się zatrzymał. Dopiero po chwili zamykają się rogatki. Dzięki temu rozwiązaniu nie ma zagrożenia, że rogatki uwiężą samochód na przejeździe - mówi policjant.
30-latka za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowych zapłaci 3000 zł mandatu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I ani słowa o tym że pomimo iż popełniła błąd zrobiła słusznie wyłamując rogatkę. Gdyby czekała i zgineła wtedy pismaki napisaliby że należy w takim przypadku wyłamać szlaban eech...
I ani słowa o tym że pomimo iż popełniła błąd zrobiła słusznie wyłamując rogatkę. Gdyby czekała i zgineła wtedy pismaki napisaliby że należy w takim przypadku wyłamać szlaban eech...