W sobotę 2 października ok. godz. 23.30 rozpędzony seat leon uderzył w uliczną latarnię. Poważnie ucierpiała latarnia, samochód, kierowcy i pasażerowi nic się na szczęście nie stało.
Obaj młodzi mężczyźni jadący seatem nie chcieli pomocy, której chcieli im udzielić świadkowie. Nie czekali też na policję. Zostawili samochód i… sobie poszli.
Jak mówi nadkomisarz Aneta Wlazłowska, oficer prasowy KPP, dwie godziny później udało się dotrzeć do 20-letniego radomszczanina, właściciela seata. Mężczyzna był nietrzeźwy.
Ustalono, że kierowca jechał zbyt szybko ulicą Żeromskiego i dlatego na rondzie stracił panowanie nad autem, które uderzyło w latarnię.
Teraz trzeba ustalić kto siedział za kierownicą auta, właściciel czy jego kolega. Kiedy już będzie to wiadomo sprawca odpowie także za spowodowanie kolizji. Będzie musiał też zapłacić za naprawę latarni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze