W niedzielę 25 czerwca około godziny 15 na skrzyżowaniu w Okrajszowie w gminie Radomsko doszło do kolizji samochodu osobowego z… kapliczką.
Fiat na warszawskich numerach od niedzielnego popołudnia stoi „zaparkowany” w wysokiej trawie kilka metrów od kapliczki na skrzyżowaniu, które przez radomszczan nazywane jest feralnym, bo co jakiś czas dochodzi tam do wymuszenia pierwszeństwa przejazdu.
Tej kolizji nikt policji nie zgłaszał.
Jak wyjaśnia Gazecie młodszy aspirant Dariusz Kaczmarek z KPP Radomsko, dzisiaj patrol policji pojechał na miejsce i znalazł świadka zdarzenia.
- To sołtyska sołectwa Okrajszów, która oświadczyła, że wczoraj koło 15 była świadkiem, jak kierujący pojazdem fiat podczas wymijania rowerzysty wypadł z drogi i uderzył w kapliczkę, która należy właśnie do sołectwa Okrajszow. Spisano stosowne oświadczenie, że kierujący zobliguje się do naprawy.
W przypadku kolizji, kiedy nie ma poszkodowanych, można to załatwić w ten sposób. Sprawca unika wtedy mandatu. A szkody naprawiane są z ubezpieczenia sprawcy.
Widać, że prędkość kierowcy musiała być spora, ogrodzenie kapliczki jest mocno powyginane i zostały na nim elementy samochodu. Samo auto też stoi nie tuż za kapliczką, a w pewnej odległości.
Pozostaje jeszcze pytanie, co z rowerzystą? Kto w tej sytuacji popełnił błąd na drodze? Jednak skoro policji nikt nie wzywał, nie będzie to ustalane.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A jeśli miał promile to z chęcią podpisał wszystko, bo i tak koszty będą mniejsze...
A jeśli miał promile to z chęcią podpisał wszystko, bo i tak koszty będą mniejsze...