We wtorek 23 września radni, członkowie komisji budżetowej zagłosowali za zwiększeniem stawek za „kilometrówki" do maksimum. Żeby już do tego nie wracać.
Tak zwane kilometrówki wiele razy były głównym tematem w ogólnopolskich mediach. Posłowie musieli się tłumaczyć z tego, w jaki sposób dali radę przejechać własnych samochodem aż tyle kilometrów za tak duże pieniądze. Ryszardowi Czarneckiemu postawiono zarzuty, grozi mu do 15 lat więzienia, a jego samochód cabrio, którym miał jeździć do Europarlamentu zimą, za co pobrał ponad 200 tys. euro, stał się już memem.
Projekt nowej uchwały przedstawiła naczelnik Wydziału Organizacyjnego Katarzyna Dudek. Przypomniała, że wciąż obowiązuje ta z 2009 roku, czyli już 16 lat, a przepisy zmieniły się w 2003. I teraz trzeba uchwałę zmienić.
Bo też i koszty służbowych podróży radnych własnym samochodem są zdecydowanie wyższe niż kiedyś. Dzisiaj za każdy kilometr, bez względu na pojemność silnika, radny może otrzymać 45 groszy za kilometr. Teraz ma to być 89 gr jeśli pojemność wynosi do 900 ccm, a 1,15 zł powyżej tej pojemności.
Jak wyjaśniała Katarzyna Dudek, w projekcie zapisano "maksymalne stawki". Dlaczego? Żeby nie wracać do uchwały za każdym razem, kiedy zmienią się przepisy.
Przewodniczący rady Rafał Dębski mówi Gazecie, że to rodzaj uporządkowania przepisów. I może wynikać z tego, że on musiał dwa razy pojechać służbowo do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, gdzie reprezentował radę. Uważa, że radni bardzo rzadko korzystają z delegacji. On w delegacji był jeszcze na zjeździe Związku Miast Polskich. Nie widzi szczególnej potrzeby wyjazdu radnych, ale oczywiście takie sytuacje mogą się zdarzyć. A zasady rozliczania delegacji są takiej jak w każdej firmie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zacytuję klasyka ,,Mają rozmach sk.......ny"
Rowery im dać, nie będą smrodzić.
Zacytuję klasyka ,,Mają rozmach sk.......ny"
Rowery im dać, nie będą smrodzić.