- Przez lata nauczyciele walczyli o zmiany. Jest jednak tak, że jeżeli one nie następują i nie widzisz na to szans, to sobie odpuszczasz - Gazeta rozmawia z Janem Pawlikowskim, nowym dyrektorem szkoły rolniczej w Dobryszycach
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Objął pan stanowisko dyrektora szkoły rolniczej w Dobryszycach 1 września. Jest tu pan nauczycielem od lat, wie, co się dzieje w szkole. Zobaczył pan zza biurka dyrektorskiego coś o czym nie wiedział?
JAN PAWLIKOWSKI: - Mój ogląd tego, co się dzieje w szkole się nie zmienił. Choć nie o wszystkim wiedziałem, bo pewne rzeczy nie trafiały do rady pedagogicznej. Przynajmniej w sposób bezpośredni.
Co konkretnie?
- Choćby plany inwestycyjne, które nie były dyskutowane z gronem pedagogicznym. Nie odbywało się to na zasadzie: siadamy, rozmawiamy, wspólnie wypracowujemy koncep......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co mieli robić jak tam sami co na zarządzaniu się nie znają .. a nawet jak mieli marzenia to im je zgasili Szkoła to przedsiębiorstwo uczeń przychodzi jak jest atrakcyjna oferta i dobrze wyglądająca infrastruktura
Wszyscy wiedzieli i nic nie robili... Pitu, pitu
A co mieli robić jak tam sami co na zarządzaniu się nie znają .. a nawet jak mieli marzenia to im je zgasili Szkoła to przedsiębiorstwo uczeń przychodzi jak jest atrakcyjna oferta i dobrze wyglądająca infrastruktura