Kasy na dworcu nie ma od dawna. PKP jej prowadzić nie będzie, bo jej się nie opłaca. Ale jest sposób na jej przywrócenie. Utrzymanie kasy kosztuje 60 tys. zł rocznie, raptem 5 tys. zł miesięcznie, czyli mniej, niż dieta przewodniczącego rady miasta przez dwa miesiące. Miasto dostało propozycję finansowania utrzymania kasy, ale „nie mogło na nią przystać ze względów ekonomicznych i formalnych”. Czy naprawdę Radomska na to nie stać?
Radomsko ma piękny secesyjny dworzec po remoncie. Wizytówka miasta? Z pewnością. Ale taki trochę wybryk, bo bez kasy biletowej. Została zlikwidowana 1 stycznia 2021 roku.
Na nieopłacalność kasy znaczny wpływ miały wprowadzane lockdowny. Wówczas, na skutek przejścia uczniów ze stacjonarnej na zdalną naukę, nastąpił spadek liczby sprzedawanych biletów. Wcześniej stałymi podróżnymi byli uczniowie szkół średnich, którzy wybrali placówki w innych miastach, na przykład w Częstochowie czy Piotrkowie Trybunalskim. Spółka poinformowała miasto, że od marca 2020 r. zanotowała średnio 55 proc. spadek liczby podróżnych.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Żadne miasto w Polsce nie ma nic wspólnego z kasami PKP i nie będzie finansować tego typu jednostek. Gazeta jak zwykle ptobuje mącić w tym temacie i oskarżać UM Radomska o brak kasy na dworcu PKP.
Żadne miasto w Polsce nie ma nic wspólnego z kasami PKP i nie będzie finansować tego typu jednostek. Gazeta jak zwykle ptobuje mącić w tym temacie i oskarżać UM Radomska o brak kasy na dworcu PKP.