W tej historii są dwie wersje. Ta przedstawiona przez PGK przed sądem: prezes spółki ustnie wydaje polecenie przygotowania dokumentów do wniosku o dotację na 24 mln zł na strategiczną inwestycję. Zleca to kierownikowi Biura Obsługi Klienta, który nigdy samodzielnie takich papierów nie przygotowywał, z pominięciem działu, który takie dokumenty przygotowywał od zawsze. Ten robi to korzystając m.in. z Internetu. Wersja druga, Gazety: dokumentów nie było. Sąd uznał, że ta druga jest prawdziwa
Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl
Publiczne pieniądze - to jest klucz do tej opowieści. Gdy w styczniu 2021 roku publikowaliśmy materiał „Milionowa dotacja i lewe oświadczenie PGK” właśnie o publiczne pieniądze chodziło. Nie o dobre imię spółki, samopoczucie zarządu, ale właśnie o publiczne dobro. Nasze dziennikarskie śledztwo dało jednoznaczne wyniki: spółka starała się o 24 mln dotacji na rozbudowę zakładu w Płoszowie, złożyła wniosek, a w nim między innymi oświadczenie o posiadaniu dokumentów do przetargów. Takie oświadczenie ma swoją wagę, bo jest składane pod rygorem odpowiedzialności karnej. Według naszych usta......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 75% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze