Reklama

Smogowa zadyszka: Jakość powietrza się poprawia, ale u innych dużo szybciej niż w Radomsku. RAS: zastanawiamy się, co dalej

Jest prosty sposób na rozwiązanie problemu smogu w Radomsku. Wystarczy przenieść główny czujnik z ulicy Rolnej na obrzeża. Statystyki od razu się poprawią. Tak zrobił Nowy Targ. Ale jeśli chcemy ograniczyć smog naprawdę, potrzebujemy pieniędzy i uznania go za jeden z największych problemów miasta

Poniedziałek, 4 listopada, przed godziną dwudziestą. Zjeżdżam z autostrady na strefę przemysłową. Mgła, jakiej dawno nie widziałem. Widoczność ledwie kilka metrów. Wlokę się dziesięć kilometrów na godzinę. Przy kościele w Stobiecku Miejskim mgła nagle znika. Potem znów się pojawia, na wiadukcie. Potem przerwa na Krakowskiej i znów mleko na Folwarkach. Zero wiatru, mgła, ledwie kilka stopni na plusie - najgorsza smogowa kombinacja.

Najgorzej jest w Stobiecku, centrum, na Miłaczkach, Kowalowcu, Folwarkach, Piłsudskiego… Czyli prawie wszędzie.

Reklama

W domu sprawdzam stan powietrza w aplikacji Airly. Czujnik z Topolowej na Miłaczkach pokazuje 1788 procent normy pyłu PM2,5. 269 mikrogramów na metr sześcienny powietrza. Na Tysiącleciu 1591 procent normy, na Folwarkach 1463 procent, a na Piłsudskiego 1717.

Dzień później na X (dawniej Twitter) znajduję infografikę porównującą jakość powietrza w Radomsku i Krakowie w poniedziałek 4 listopada o godz. 22. Kraków pewnie stąd, że przez lata uchodził za smogową stolicę Polski. W al. Krasińskiego 90 proc. normy pyłu PM10 i 135 procent PM2,5. Na Rolnej w Radomsku, gdzie zainstalowany jest czujnik Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, 610 procent normy dla pyłu PM10 i 1114 procent dla PM2,5.

Reklama

Zwykły jesienny wieczór w Radomsku.

Wiedza o smogu była zerowa

Trzy dni później siedzimy w redakcji z Arturem Szpondrem, prezesem Radomszczańskiego Alarmu Smogowego. Szponder jest z tych aktywnych. Zapalony biegacz i rowerzysta, poza stowarzyszeniem działa też w klubie KBKS Radomsko, ostatnio napisał petycję o wydłużenie godzin działalności obiektów sportowych i rekreacyjnych. To efekt protestów mieszkańców przeciwko hałasowi. Podpisało się pod nią 700 radomszczan, a rada miejska uznała ją za zasadną.

Radomszczański Alarm Smogowy działa od pięciu lat. Powstał po tym, jak Gazeta Radomszczańska zaczęła nagłaśniać problem jakości powietrza w mieście, a w końcu rzuciła na łamach pomysł powołania takiej grupy. Wcześniej smog w Radomsku nie istniał. Znaczy istniał, ale wiedza na jego temat była zerowa. I wśród mieszkańców, i wśród urzędników, i władzy. Jeszcze w Strategii Miasta Radomska 2020, opracowanej w 2017 roku przez urząd, Łódzką Agencję Rozwoju Regionalnego i międzynarodową firmę audytorską Deloitte, słowo „smog” nie występuje. Wiedza na jego temat była tak nikła, że w rozdziale poświęconym zagrożeniom dla środowiska naturalnego autorzy pisali, że „głównym źródłem zanieczyszczenia powietrza w mieście pozostają jednak funkcjonujące na terenie miasta zakłady przemysłowe.”

Reklama

Rozmawiam ze Szponderem o ostatnim raporcie Polskiego Alarmu Smogowego. Publikowany jest co roku, w oparciu o dane z czujników GIOS. W całej Polsce widać zmianę na plus. Spada liczba dni smogowych i poziom najwyższego rocznego stężenia. Ale nie wszędzie w tym samym tempie. W kategorii „liczba dni smogowych” w 2022 roku Radomsko była na 9. miejscu w Polsce (52 dni z przekroczonym średniodobowym dopuszczalnym stężeniem). W kategorii „najwyższe średnioroczne stężenie PM10” - na piątym z wynikiem 32 mikrogramy na metr sześcienny powietrza. Dwa lata wcześniej - w 2021 - mieliśmy 64 dni smogowe i średnioroczne stężenie 36 mikogramów. W 2023 mieliśmy spadki - dni smogowych było 29, a stężenie wyniosło 30. Cóż z tego, skoro awansowaliśmy. W rankingu miast z najwyższym stężeniem na trzecie miejsce w Polsce.

To oznacza, że choć nam spada, to innym spada szybciej.

Reklama

W wyścigu o oklaski nie startowaliśmy

Artur Szponder wylicza, co Alarmowi udało się do tej pory zrobić. Najpierw były akcje promocyjne. Kampanie społeczne w Gazecie Radomszczańskiej, ostrzeżenie na telebimach, plakaty rozwieszane na mieście. Zrobiło się o smogu głośno. Pomogła inicjatywa radnych miejskich Platformy, którzy pod koniec 2017 roku, po pierwszej publikacji Gazety analizującej dane dotyczące stężenia, rzucili pomysł instalacji w mieście 20 czujników aplikacji Airly. Dołożyli do tego z własnych diet.

RAS przygotował też ilustrowaną bajkę dla dzieci o smogu, którą napisała Małgorzata Ptak, a zilustrowały uczennice Maja Rębisz, Michalina Grzywacz, Julita Jagusztyn oraz nauczycielka Iga Borowiecka-Grzywacz. Czytano ją dzieciom w przedszkolach. Można ją ściągnąć w formacie pdf ze strony miasta.

Reklama

Najważniejszą - i co ważne skuteczną - akcją Alarmu było uruchomienie miejskiego programu dofinansowania wymiany nieekologicznych źródeł ciepła. Szponder wspomina, że nie było to łatwe. Na początku stycznia 2020 roku stowarzyszenie złożyło obywatelską inicjatywę uchwałodawczą. Podpisało się pod nią ponad 470 mieszkańców. RAS postulował przeznaczenie na taki miejski program kilka milionów złotych. Projekt powstał po analizie budżetu miasta, w którym na walkę ze smogiem miasto przeznaczyło 90 tys. zł.

Alarm zebrał podpisy mieszkańców, ale projekt nie trafił na sesję rady miasta, tylko zaczęła się formalna przepychanka. Przewodniczący rady Rafał Dębski przesłał go do prezydenta, by ten sprawdził projekt pod względem formalnym. Prezydent odpisał na kilku stronach, skupiając się na kwestiach formalnych: a to, że jest złe oznaczenie projektu uchwały, a to, że zły nagłówek, że nie taka podstawa prawna. Powoływał się przy tym na uchwałę rady o inicjatywie uchwałodawczej.

Reklama

RAS uznał, że uchwała jest tak skonstruowana, by ograniczyć prawa obywatelom. - Zaskarżyliśmy więc ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Nie zostawił na niej suchej nitki - mówi Szponder.

Sąd stwierdził, że radni w nieuprawniony sposób tworzyli „nieprzewidziane ustawowo kryteria”, a cała uchwała „została podjęta z istotnym naruszeniem prawa”. Radni uchwałę poprawili, a projekt RAS-u odrzucili. Prezydent argumentował, że jest bezzasadny. Dlaczego?

- Bo chwilę przed głosowaniem złożył projekt własnej uchwały, z prawie identycznym programem. Nazwał to „Radomsko bez smogu” - mówi Szpodner. - Mieliśmy satysfakcję: udało się. W wyścigu o oklaski nie zamierzaliśmy brać udziału.

Reklama

Program zaskoczył. Do tej pory wymieniono kilkaset źródeł ciepła. Na sześć tysięcy nieekologicznych to wciąż niewiele, ale ruszyło. W samym 2023 roku dotację otrzymało 152 mieszkańców, z tego 52 na pompy ciepła, 66 na instalacje gazowe, osiem na biomasę, dwie na podłączenie do sieci ciepłowniczej, pięć na kotły węglowe piątej klasy, a 13 na montaż kotła gazowego do istniejącej instalacji.

RAS prowadził także ankiety wśród mieszkańców o smogu, z których wynikało, że radomszczanie uznają go za jeden z największych problemów miasta. Zorganizował Okrągły Stół przedstawicieli wszystkich ugrupowań samorządowych i politycznych w Radomsku, gdzie przyjęto wspólną deklarację o konieczności walki ze smogiem. Był też happening z petycją o nadanie jednej z ulic nazwy Smogowej (została odrzucona przez radnych). No i dron antysmogowy.

Reklama

- Ponieważ miasto nie miało chęci, by go kupić, złożyliśmy taki projekt w budżecie obywatelskim. Został przegłosowany przez mieszkańców. Miasto drona kupiło, ale niechętnie z niego korzysta - mówi Artur Szponder. - To też pokazuje stosunek władz do problemu.

Szponder męczy urząd o dane z wykorzystaniu drona. Pisze wnioski o informację publiczną. Wynika z nich, że do sytuacji najlepiej pasuje słowo „obstrukcja”. W październiku wykonano trzy loty dronem, w sumie trwały 61 minut. Mieszkańcy zgłosili trzy interwencje, przeprowadzono pięć kontroli palenisk, nie stwierdzono nieprawidłowości. W kwietniu dron latał 42 minuty, a za okres kwiecień 2023 - marzec 2024 nie ma danych. W dodatku szybko okazało się, że dron lata w godzinach pracy urzędu, a największe stężenie smogu to godziny wczesnoporanne i wieczorne.

Reklama

Trzeba ruszyć zakłady stolarskie

- Ileś rzeczy zostało wykonanych, ale zastanawiamy się, co dalej. Mam wrażenie, że to jednak idzie zbyt powoli. Pierwsza rzecz to pieniądze. Potrzebna jest większa pula na program. Pieniądze się rozchodzą. Ale dziś największym problemem jest to, że z programu wykluczeni są najbiedniejsi. Aby dostać dofinansowanie, trzeba wyłożyć kilka tysięcy z własnej kieszeni. Wielu osób na to nie stać - mówi Artur Szponder.

Dlatego Radomszczański Alarm Smogowy myśli nad petycją bądź inicjatywą uchwałodawczą o uruchomienie drugiego programu, skierowanego do mniej zamożnych. Gdzie dofinansowanie mogłoby wynieść nawet sto procent. - Zastanawiamy się, jak to powinno wyglądać, konsultujemy - mówi prezes RAS.

Reklama

Szponder zwraca też uwagę, że nie ma miejskiego forum, gdzie zastanawiano by się nad rozwiązaniami. - Była nieformalna grupa, w skład której wchodzili urzędnicy i przedstawiciele organizacji pozarządowych. Było kilka spotkań, gdy kończyła się pierwsza edycja programu „Radomsko bez smogu”. Dyskutowaliśmy, co w programie poprawić. Ale gdy program został uchwalony przez radę, znów nastała cisza - mówi Szponder. - Teraz przyszedł czas, by ruszyć zakłady stolarskie, ale ja nie widzę chęci.

Radomsko jest zagłębiem stolarskim, w powiecie działa kilkaset mniejszych i większych takich firm. Produkują odpady, większość spala je w swoich piecach. Mieszkańcy potrafią wskazać firmy, z których wieczorami wydobywa się śmierdzący, duszący dym. Dodatkowo w mieście działają suszarnie drewna, też ogrzewane stolarskimi odpadami, w których poza drewnem są lakiery, bejce i kleje.

- Wystarczy jeden taki zakład na ulicy i nie da się oddychać. Sam wysyłam urzędowi informacje o takich miejscach, z adresami, zdjęciami, filmikami. Zero reakcji - mówi Szponder.

Gdy go pytam, co jeszcze można zrobić, by poprawić jakość powietrza, długo milczy.

- To jest dobre pytanie do tych, którzy mogą coś zrobić. Bo my jesteśmy tylko społecznikami. Młotkowaliśmy władze przez tyle lat i coś się udało wywalczyć. Ale bez zmiany nastawiania władz i włączenia drugiego biegu będzie ciężko - mówi Szponder. - Miasto chce teraz wydać 200 milionów na spalarnię. A co z siecią ciepłowniczą? Jeśli podłączonych do miejskiego ogrzewania jest mniej niż 30 procent budynków, to co zmieni spalarnia?

W Polsce są miasta, gdzie ośmiu na dziesięciu mieszkańców korzysta z takiego ogrzewania i to wcale nie są te największe i najbogatsze. W sumie ponad 60 procent Polaków jest podłączonych do miejskich sieci. Radomsko bardzo odstaje.

Śmiejemy się, że Radomsko zawsze może iść drogą Nowego Targu. Tam władze zdenerwowane ciągłą obecnością w rankingach najbardziej zasmogowionych miejscowości, w 2021 roku wpadły na absurdalnie skuteczny pomysł - przeniosły czujnik smogu na obrzeża, poza gęstą zabudowę. Statystyki od razu się poprawiły. Gdy mieszkańcy, aktywiści, media pomysł wyśmiały, wskazując, że nie zwalczy się choroby tłukąc termometr, władze odpowiedziały, że to medialna nagonka.

Coś nam to przypomina...

Artur Szponder zachęca mieszkańców do kontaktu z Alarmem i włączenia się w jego działalność. - Potrzeba pomysłów. Zapraszamy do działania - mówi.

 Kontakt przez Facebooka Radomszczańskiego Alarmu Smogowego
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/11/2024 13:18
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wanda - niezalogowany 2024-11-17 15:49:04

    Du Pa, nie smog, z opisu to była mgła, ponieważ w tym czasie przez kilka dni utrzymywały się mgły

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Armin - niezalogowany 2024-11-17 19:10:19

    Wanda, nie wstydź się, jako producentka tej mgły nie wypada wypierać się autorstwa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wanda - niezalogowany 2024-11-18 07:35:37

    Armin, musiałeś długo zastanawiać się nad odpowiedzią, bo jest bardzo przemyślana

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości