Reklama

Jakby podciąć im skrzydła: „Choć jesteśmy bezdomni, to tu jest nasze miejsce na ziemi"

Na słowo „bezdomny”, ludziom jedno przychodzi do głowy: pijak, nierób i złodziej. Ludzie nie znają przyczyn bezdomności, dlatego z taką łatwością nas tak oceniają. Zanim kogoś zaszufladkujemy, powinniśmy najpierw ubrać jego buty i przejść kawałek ludzkiego, cudzego życia

Edyta Rybaczek, gazeta@radomszczanska.pl

Jest schludnie ubrany, ogolony, z miłą aparycją. Sympatyczny rozmówca. Gdyby nie miejsce w którym się spotkaliśmy, trudno byłoby przypuszczać, że jest bezdomny. Mieszkał we własnościowym, 65-metrowym mieszkaniu przy ul. Reymonta. Ma nadzieję tam wrócić.

W przeszłości miał konflikt z prawem. Po wyjściu na wolność okazało się, że właściciel kamienicy na czas remontu przesiedlił mieszkańców. Paweł nie miał się gdzie podziać, zatrzymał się u rodziny. Remont kamienicy się przedłuża, on podupadł na zdrowiu, ma problemy z podjęciem pracy. Trzy miesiące po wyjściu......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 93% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości