Kierowca pod Kodrębem zderza się czołowo z innym samochodem. Giną dwie osoby, 64-letnia kobieta i 50-letni mężczyzna. Sprawca jest kompletnie pijany, ma 2,5 promila alkoholu w wydychanym. Do tego zakaz prowadzenia pojazdów. To zabójstwo drogowe czy wypadek?
To przykład z naszych dróg. Ogólnopolską opinią publiczną też wstrząsają takie sytuacje. Ostatnio wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Rozpędzony samochód uderzył w tył prawidłowo jadącego auta. Zginął mężczyzna, który jechał z żoną i dziećmi.
Zarówno mieszkańcy, jak i specjaliści, coraz częściej wspominają o zabójstwie drogowym. To przestępstwo zupełnie innego kalibru, niż spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. I z inną karą. Na razie nie ma go w kodeksie. Ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce będzie.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeśli pijany bądź naćpany,albo jadący brawurowo,bezmyślnie jak niejaki Frog i inni,do tego jeszcze nagrywający swoje "wyczyny" to tylko i wyłącznie jest ZABÓJCĄ i powinien odpowiadać jak za morderstwo z premedytacją. Jeżeli ktoś mu dał alkohol bądź narkotyki i potem pozwolił jechać autem,co się zdarza bardzo często,to powinien odpowiadać ze współudział w zabójstwie. Przecież to takie proste...
Jeśli pijany bądź naćpany,albo jadący brawurowo,bezmyślnie jak niejaki Frog i inni,do tego jeszcze nagrywający swoje "wyczyny" to tylko i wyłącznie jest ZABÓJCĄ i powinien odpowiadać jak za morderstwo z premedytacją. Jeżeli ktoś mu dał alkohol bądź narkotyki i potem pozwolił jechać autem,co się zdarza bardzo często,to powinien odpowiadać ze współudział w zabójstwie. Przecież to takie proste...