Rozładowaliśmy samochód, przekazałem pomoc, porozmawiałem z burmistrzem i strażakami, wracam - informuje w rozmowie z Gazetą Arkadiusz Ciach, który w nocy zawiózł na granice polsko-białoruską pomoc dla uchodźców zebraną przez radomszczan.
Rozmawialiśmy z Arkadiuszem Ciachem telefonicznie. Tak relacjonuje swoją wizytę w Michałowie:
Przekazałem dary do punktu prowadzonego przez strażaków. Odzew z całej Polski jest bardzo duży. Podziękowali, poczęstowali kawą, porozmawialiśmy. Straż prowadzi tu także ogrzewalnię w remizie dla uchodźców. Spędzają tu kilka godzin, mogą się ogrzać, zjeść, dopiero wtedy trafiają w ręce straży granicznej.
Rozmawiałem z burmistrzem Michałowa Markiem Nazarko. Opowiadał o wizycie Anny Komorowskiej i Jolanty Kwaśniewskiej w ostatni weekend, w ramach akcji „Matki na granicę". Spotkanie trwało około dwóch godzin, on liczy, że sytuacja unormuje się po tej rozmowie, że uchodźcy będą traktowani w sposób cywilizowany.
Mieszkańcy też włączają się w pomoc. Mieszkaniec sąsiedniej gminy wymyślił akcję „Zielone światełko" W nocy pojawiają się takie w oknach domów i to jest sygnał, że tu uchodźcy mogą dostać pomoc, że mogą się czuć bezpiecznie. Oni nie ufają Polakom, nie ufają straży granicznej.
Burmistrz Nazarko powiedział mi, że on z uchodźcami nie ma i nie miał żadnych problemów, a stan wyjątkowy to niesłuszne rozwiązanie. Według niego władza chce ukryć stanem wyjątkowym fakt, że tak naprawdę, w praktyce, przez naście lat naszej wschodniej granicy pilnował Łukaszenka, a nie Polacy.
W piątek do Michałowa na jego zaproszenie zjedzie około 100 burmistrzów i prezydentów z całej Polski. Każdy z pomocą. Nazarko zaprosił kilkunastu wójtów i burmistrzów miejscowości nadgranicznych, by tę pomoc dystrybuowali.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze