Reklama

Hubert Dróżdż: bierzecie puszkę po napoju, malujecie i... robicie zdjęcia

- Kupiłem trochę papieru fotograficznego i szukałem sposobu jak go wykorzystać. Trafiłem na solarigrafię. To zdjęcie powstawało 58 dni - mówi radomszczanin.

 To zdjęcie powstawało dokładnie 58 dni.

Na zdjęciu widać budynek Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1, czyli Mechanik. Naświetlanie trwało prawie dwa miesiące, puszka po napoju pomalowana czarnym sprayem leżała ukryta w odpowiednim miejscu.

- Zwykła puszka z otworem o średnicy, uwaga, 0,3 mm! - zaznacza pan Hubert, na co dzień nauczyciel matematyki w Mechaniku, w wolnych chwilach miłośnik biegania i fotografowania gwiaz, planet i wszystkiego co się na nocnym niebie da sfotografować. W obu dziedzinach ma duże sukcesy. Ale dzisiaj o solarigrafii.

Reklama

Solarigrafia to technika fotograficzna opierająca się na zjawisku samoczynnego ciemnienia materiału światłoczułego pod wpływem światła. Pomimo zbliżonej nazwy nie ma ona żadnego związku ze zjawiskiem solaryzacji (odwrócenia obrazu negatywowego w pozytywowy na skutek przekroczenia granicznego  poziomu naświetlenia materiału światłoczułego), ani ze zjawiskiem pseudosolaryzacji (efektem Sabattiera - odwróceniem obrazu pod wpływem zaświetlenia materiału światłoczułego w czasie wywoływania). Technice tej najbliżej do pierwszych eksperymentów Niecephora Niepce"a z 1826 roku. Ponieważ ciemnienie papieru fotograficznego zachodzi w bardzo wolnym tempie, możliwe jest zarejestrowanie obrazów z uwidocznionymi trasami Słońca podczas jego pozornego ruchu po nieboskłonie. - czytamy na stronie www.solarigrafia.pl.

 

Reklama
 A to aparat, którym zostało wykonane.

- Trafiłem na tę technikę i postanowiłem spróbować. Miałem papier, puszka, a właściwie puszki, bo jest ich więcej, i farba to żaden kłopot. Potem trzeba znaleźć obiekty do fotografowania i miejsca, w których można je na kilka tygodni bezpiecznie zostawić. Niestety, nie wszystkie wykonają swoje zadanie, bo zostały znalezione. I przypadkowe osoby je przesuwały. Nawet nie złośliwie, tylko pewnie chciały się przekonać, co to takiego. A jeśli je przesunęły, to wiadomo, że z takiej puszki zdjęcia już nie będzie. Nawet jeśli do końca zostało kilka dni - wyjaśnia. 

I dodaje, że to go nie zraża. Lubi eksperymentować i na pewno dalej będzie. Zwłaszcza, że efekt wynagradza wysiłek. Zachęca do samodzielnych prób. - Bo to nic trudnego, a przy okazji świetna zabawa. Potrzeba tylko cierpliwości, co nie jest takie oczywiste, kiedy w minutę telefonem robimy kilkanaście zdjęć, a tu na jedno trzeba czekać kilka tygodni - śmieje się.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości