Przeciętnemu rolnikowi wszystko jedno, co je, jak żyje, skoro odpowiednikiem minimalnych potrzeb jest minimum wysiłku, jak gdyby wieś polska odczuwała brak rąk do pracy. Wydaje się, że z tą powszechną psychozą bierności, którą by można sprowadzić do kresowego powiedzonka: „Przywykszy” - powinna być podjęta równie powszechna i nieustępliwa walka.
Rok 1939
Nędzny jadłospis wsi Najlepszym dowodem niskiego poziomu bytowania naszej wsi jest jadłospis wiejski. U bogatych i biednych jest on niemal identyczny, tyle tylko, że pierwsi jędzą więcej od drugich. Ziemniaki, kluski, maślanka, barszcz, chleb, trochę co gorszych owoców, kapusta, marchew, ot i wszystko. W zaraniu swej państwowości rolnicze społeczeństwo polskie miało do swej dyspozycji liczne owoce i jarzyny, dziczyznę i ryby, znało miód i piwo. Jakże mizernie wygląda na tle porównania współczesny jadłospis wiejski. Trudne warunki materialne to tylko jedna strona metalu. Drugą stanowią obojętność, bierność, ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze