Przykra i do głębi serca przenikająca bólem każdego chrześcijanina katolika wieść rozeszła się po Piotrkowie Trybunalskim. Złoczyńcy pod osłoną nocy włamali się do starożytnej świątyni reprezentacyjnej starego miasta i popełnili świętokradzką kradzież.
Rok 1938
Świętokradztwo w Piotrkowie Przykra i do głębi serca przenikająca bólem każdego chrześcijanina katolika wieść rozeszła się po Piotrkowie Trybunalskim. Złoczyńcy pod osłoną nocy włamali się do starożytnej świątyni reprezentacyjnej starego miasta i popełnili świętokradzką kradzież. Zezwierzęceni złoczyńcy nie mający ani odrobiny uczuć religijnych, dostali się przez niewysoki mur, okalający klasztor, po czym rozbili zamki w drzwiach wejściowych i dostali się do wnętrza kościoła. Dzięki sprzyjającej ciemności, plądrowali bezkarnie. Toteż zebrali obfity plon swojej świętokradzkiej wyprawy. Porozbij......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze