Po Internecie krąży rozmowa z dyżurnym policji komendy powiatowej policji w Radomsku. O zablokowanym karabinku na strzelnicy. Sprawdziliśmy, to fejk.
W czasie sztucznej inteligencji i aplikacji, które potrafią stworzyć już zdjęcia i filmy nie dorabiając ludziom trzeciej nogi na wszystko, na co natrafiamy w sieci, trzeba patrzeć jeszcze bardziej uważnie i z większą podejrzliwością niż wcześniej.
Bo łatwo paść ofiarą łańcuszka internautów powielających nieprawdziwe informacje, mówiąc wprost, fejki. Wiadomo, że te rozsiewają się błyskawicznie.
Ten, o którym mówimy, dotyczy strzelnicy w dzielnicy Bogwidzowy w Radomsku i tego, co miałoby się wydarzyć. Ktoś miał zadzwonić na policję i powiedzieć dyżurnemu, który odebrał telefon, że zaciął się karabinek Grot. Rozmowa jest dziwna, miejscami nielogiczna, nie wiadomo, o co tak naprawdę rozmówcy chodzi i jakiej pomocy oczekuje. Policjant dopytuje, czy ktoś się zacięciem zajął, czy jest osoba, która nadzoruje strzelanie, ale nie otrzymuje odpowiedzi.
A na koniec na pytanie dyżurnego: - A rusznikarz?!, pada kuriozalna odpowiedź: - No, syna nie ma w domu.
Oczywiście, że sprawdziliśmy. Poprosiliśmy aspiranta Dariusza Kaczmarka, oficera prasowego radomszczańskiej policji, o weryfikację. Nie było takiej rozmowy ani żadnego zgłoszenia dotyczącego zaciętego karabinka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze