Od kilku tygodni budzę się codziennie dokładnie o 6 rano z minutami. Raczej budzą mnie odgłosy walenia w szybę. Raz słabsze, jednostajne, innym razem przybierające raz za razem na sile. Po chwili milkną i słychać tylko lekkie muśnięcie czymś miękkim w szybę
Danuta Andrysiak, ad@radomszczanska.pl
Cisza na kilka minut, kilka minut później znów uderzenie z impetem w śliskie szkło.
Najpierw ignorowałam te poranne ekscesy. Zwalałam winę na psa. Myślałam, że wielki kudłacz zwariował. W kolejne dni dziwne dźwięki się powtarzały. Któregoś ranka nie wytrzymałam: wstałam i lekko zamroczona poczłapałam do ogrodu zimowego, by psa złajać. Okazało się, że śpi w spokoju. Ki diabeł?
Zagadkę następnego dnia rozwiązał mąż. Okazało się, że to kos rzuca się na szyby w oknach jak kamikadze. Podfruwa i uder......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 80% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze