Tym skazanym na śmierć powiązano z tyłu ręce i przywiązano do tych słupków. Każdy z nich miał spuszczoną w dół głowę. Zapytali ich, czy mają jakieś ostatnie życzenie. Wtedy się wyprostowali, tak jakby mieli komuś honory oddawać. Podnieśli do góry głowy i zaczęli śpiewać hymn - o wspomnieniach Wacławy Rudek pisze Tomasz Nowak
W rodzinie pani Wacława Rudek znana jest ze swoich wojennych opowieści. Córka często notuje to, co mama mówi, żeby zostało coś dla przyszłych pokoleń. W końcu ktoś wpadł na pomysł, by się nimi podzielić szerzej.
Opowiada z pasją, widać, że wciąż te wydarzenia przeżywa, że na trwałe zapisały się w jej pamięci. Takie opowieści często pozbawione są dat, szczegółów, ale równocześnie mają inne zalety. Przekazują to, co nigdzie nie zostało zapisane, w żaden inny sposób utrwalone. Przez takie osobiste historie poznajemy realia życia pod okupacją niemiecką. Chcąc w miarę dokładnie przekazać opowieści pani Wacławy konieczne ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze