Radomszczański Sanepid podczas jednej z komisji w starostwie informował, że z roku na rok przybywa w mieście rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci.
Doktor Jerzy Skwira, który zarządza przychodnią Pro Familia przy ulicy Armii Krajowej, mówi Gazecie, że ten trend jest bardzo wyraźny. A skutki możemy odczuć wszyscy za kilka lat.
Dane z radomszczańskiego Sanepidu to właśnie dane, które przekazywane są z przychodni.
Jak mówi Gazecie doktor Skwira, lista nazwisk dzieci, których rodzice odmówili wykonania kolejnego obowiązkowego szczepienia są coraz dłuższe.
Przychodnia wysyła do rodziców wezwanie do stawienia się z dzieckiem na szczepieniu, które wynika z kalendarza szczepień. Coraz więcej takiej korespondencji pozostaje bez odpowiedzi. Rodzice takie wezwania ignorują.
- Wtedy pielęgniarki dzwonią do tych rodziców, mamy ich numery telefonów, bo składali u nas deklaracje. I jakoś tak się składa, że dziwnym trafem albo dziecko właśnie zachorowało, albo dopiero co chorowało, ale jeszcze nie doszło do siebie, więc to nie czas na szczepienie. I to dziecko choruje za każdym razem, kiedy się do tych rodziców dzwoni. Jakby miało niesamowicie obniżoną odporność i łapało każdą możliwą infekcję. Może dlatego, że nie zostało w odpowiednim czasie zaszczepione? - ironizuje doktor Skwira.
Nie lepiej jest w gabinecie, jeśli już rodzic zdecyduje się przyjść z dzieckiem do przychodni.
- Slyszymy mniej więcej to samo, to są te same klisze, które można znaleźć w Internecie. A czy możemy zagwarantować, że nie będzie żadnych skutków ubocznych, czy możemy w detalach powiedzieć, co jest w szczepionce... Pacjent ma prawo zobaczyć ulotkę preparatu i samemu się przekonać. A co do gwarancji, to nikt ich nie może dać i nikt nie może tego od nas wymagać.
Jerzy Skwira mówi, że szczepionki to największe zdobyć XX wieku. - Dzisiaj nikt nie mówi o polio czy odrze i może właśnie dlatego rodzice się nie boją o swoje dzieci, a niepokoją ich wyimaginowane skutki szczepień, o których mówią pseudonaukowcy. Tylko, że za kilka lat mogą znów przekonać się na własnej skórze, a może na skórze swoich dzieci, jak wygląda epidemia. Bo taka nieodpowiedzialność musi mieć swoje skutki, to musi kiedyś tąpnąć.
Informacje o rodzicach, którzy odmawiają szczepień, trafiają do Sanepidu, a ten ma prawo nałożyć na nich grzywnę. I to wysoką. Jak mówi doktor Skwira, pojedynczy rodzice po rozmowie z pracownikami Sanepidu przychodzą do przychodni, ale niestety, to nieliczne przypadki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze