Grzegorz: - Śmierć żony była szokiem. Ireneusz: - Strasznie kłaść się do łóżka i budzić rano bez niej. Maria: - Czuję się skrzywdzona przez życie. To niesprawiedliwe. Kiedy zmarł, wpadłam w depresję
Grzegorz: - Wdowcem zostałem w wieku 63 lat, tyle samo lat miała moja żona, gdy zmarła. Ostatnie trzy lata walczyła z rakiem płuc. Mówią, że można się przygotować na śmierć bliskiej osoby. To nieprawda. Byliśmy ze sobą 42 lata. Było dobrze i było źle, ale bardzo się kochaliśmy. Jej śmierć była szokiem dla mnie i całej mojej rodziny. Przez pierwsze lata po jej śmierci łapałem się na tym, że co wieczór czekam na telefon od niej, bo zawsze kiedy wyjeżdżała, wieczorem po zajęciach do mnie dzwoniła. Do samotności nie można się przyzwyczaić. Teraz wiem jak bardzo brakuje mi rozmów z nią. Jak ciężko jest nocą, gdy nie ma si......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 34% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze