Spotkanie z Rafałem Trzaskowskim już dawno za nami, ale on sam nie pozwala o sobie zapomnieć. W ramach akcji „Samorządy Naprzód!” rozesłał listy do radnych w całej Polsce, licząc na ich poparcie. Problem w tym, że sposób, w jaki to zrobił, wywołał burzę - nie tylko polityczną, ale i prawną. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której materiały wyborcze trafiają do urzędowych skrzynek, roznoszone rękami niczego nieświadomych urzędników?
Rafał Dawid, gazeta@radomszczanska.pl
Kodeks wyborczy jasno stanowi w artykule 108: „Agitacja wyborcza w urzędach administracji samorządowej jest zakazana”. Tymczasem Trzaskowski, zamiast wysłać listy bezpośrednio do radnych, postanowił wykorzystać machinę urzędową jako pośrednika. Jego ulotki dotarły do radnych w wielu miastach - od dużych ośrodków, takich jak Poznań, Szczecin czy Warszawa, po mniejsze miejscowości, jak Tarnów czy Radomsko.
Wszystko zaczęło się 5 marca, podczas sesji rady powiatu radomszczańskiego. Tuż przed jej rozpoczęciem radni otrzymali zaadresowane koperty - bez nadawcy. Radny Michał Koski z PiS zapyta......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze