To nie będą święta jak poprzednie. Ani takie jak dwa czy trzy lata temu. To będą święta jak żadne inne do tej pory. Poprzednie spędzaliśmy w ciszy pandemii obawiając się zakażeń i kolejnych obostrzeń. W tym roku pandemia już wygasa. Nie ma ograniczeń. Możemy spotykać się z bliskimi i przyjaciółmi, ale tegoroczne święta spędzimy w cieniu wojny i wszechobecnej inflacji.
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
Świat nie stoi w miejscu. Świat się ciągle zmienia, a my musimy się dostosować i zaakceptować to, co wokół nas, choćbyśmy się z tym nie zgadzali. Nie mamy innego wyjścia. Choć od lat święta wielkanocne nie są w pełni takie jakie byśmy sobie wymarzyli, powinniśmy cieszyć się tym co mamy, tym co jest, bo ostatnie trzy lata pokazały, że zmiany na gorsze mogą przyjść bardzo szybko. To, co wydawało nam się niedogodnością i dyskomfortem, staje się obiektem sentymentalnych wspomnień. Jeszcze trzy lata temu najczęstsze narzekania jakie można było usłyszeć przed Wielkanocą dotyczyły tłu......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze