Reklama

[Danie(l) dnia] Mamy to! Z jednej strony mocno na plus, z drugiej żenujący spektakl

Mamy to! - chciałoby się zakrzyknąć. A co konkretnie? Po pierwsze pieniądze na książki i dron smogowy. Po drugie pale do kompletu z szubienicami. A po trzecie niekończący się serial żenujących wystąpień na sesjach Rady Miejskiej

Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl

Najwięcej głosów w Budżecie Obywatelskim zdobył projekt związany z zakupem nowości książkowych. I dobrze. Czytać warto, a wynik pokazuje, że MBP może liczyć na swoją wielotysięczną grupę czytelników (w tym miejscu, niejako przy okazji, za takie propagowanie czytelnictwa, w pas się kłaniam i czapką podłogę zamiatam przed wszystkimi pracownikami MBP). Sam jestem wśród nich i na projekt głosowałem, przyznaję się bez bicia. Swój głos oddałem też na projekt dotyczący bezdomnych zwierząt w mieście, a konkretnie na pomysł dotyczący ograniczenia ich przyrostu naturalnego. Wspaniała idea i choć nie wszystkim w smak, to konieczna. Ale moim indywidualnym prawdziwym zwycięzcą głosowania jest Radomszczański Alarm Smogowy. Projekt „dron antysmogowy” zajął w rankingu podsumowującym aż drugie miejsce. Zdobył tylko 26 głosów mniej od triumfującej biblioteki, ale to w tym przypadku powinny zabrzmieć fanfary.

Reklama

Otóż pozwólcie, drodzy Czytelnicy, że uchylę Wam rąbka tajemnicy. Za szumną nazwą RAS nie stoi olbrzymia grupa czytelników. Pod tym hasłem nie kryją się tysiące miłośników zwierząt. Nie pracowały dla niego, na końcowy rezultat, setki rodziców uczniów jakichś szkół. Nie popierają go całe osiedla radnych ani proboszczowie w ogłoszeniach parafialnych. To tak naprawdę raptem kilka osób, które mam nieskrywaną przyjemność znać od lat. Banda pozytywnych wariatów, którzy jakiś czas temu spotkali się dość przypadkowo w hali galerii Radomsko. Różne ludziki, z różnych miejsc na politycznej i administracyjnej mapie, ale bardzo przekonani o słuszności swojego działania. To nie jest pora i miejsce by pisać szerzej o kłodach rzucanych RAS pod nogi. To także nie czas, by wyliczać sukcesy jakie ta grupa zapaleńców w Radomsku już osiągnęła. To pora, by świętować fakt, że kilka osób, w ciągu raptem kilku lat, zbudowało zręby świadomości radomszczan w kwestii zabójczego smogu. Brawo. A jeśli chodzi o sam dron, to będzie służył wszystkim mieszkańcom miasta, także tym, którzy zapomnieli zagłosować :) . YES, YES, YES!- że aż zacytuję klasyka z Gorzowa Wlkp. Mamy to!

Dalej. Kiedyś już, na łamach Gazety Radomszczańskiej, pisałem o latarniach - szubienicach w centrum. Nie wiem czym kierowano się przy ich wyborze. Choć, oczywiście, mogę się domyślać. Ergonomiczny kształt, nowoczesny modern design, oszczędne źródło światła, itd. - pewnie argumentów na ich wspaniałość nie brakuje. Ale dla mnie, i wielu radomszczan, są ohydne, prostackie, odstające od stylu kamienic w centrum. I wyglądają jak szubienice. Szybko rozprzestrzeniły się po mieście, bo i wyremontowany odcinek ulicy Piłsudskiego też o te dzieła został wzbogacony. Teraz do szubienic dołączyły pale w parku na placu 3 Maja. Niemalże przypominające ten, na który nabito nieszczęsnego Azję Tuchajbejowicza z sienkiewiczowskich tomów „Wołodyjowskiego”. I co by nie mówić, jest konsekwencja w działaniu i doborze. Były szubienice, są pale. Za chwilę stanie gdzieś łoże madejowe, ale niech tam. Nieważne. Jest nowe, z duchem czasu zrobione, od poprzednich stylówek na pewno lepsze. Tak czy inaczej - mamy to!

Reklama

Dalej. Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Radomsku skłoniła mnie do kilku przemyśleń i refleksji. I taką oto mam na ten cały obraz narrację. My, radomszczanie, płacimy comiesięczne i coraz to wyższe gaże aktorom, którzy serwują nam coraz gorsze jakościowo i merytorycznie widowisko. Słono płacimy za występy w bardzo miernym serialu, który co kilka tygodni pojawia się na ekranie, i który coraz częściej przypomina, już nawet nie operę mydlaną, a bardziej kiczowatego tasiemca. Gdyby to była produkcja telewizyjna, to trwający przez 5 lat serial pewnie mógłby walczyć o jakąś prestiżową nagrodę. Telekamery albo coś. Ten, który rozgrywa się w Radomsku, raczej żadnej nagrody nie zdobędzie. No chyba, że amerykańskie Złote Maliny albo rodzime Węże. Bo to, co można zobaczyć i usłyszeć na sesjach, oddają dwa słowa: żenada i kompromitacja. Ale to my, radomszczanie, wybieraliśmy na castingu. To my obsadzaliśmy role w serialu. No to - mamy to!

PS. Jako że to nasze spotkanie przedświąteczne, to mimo wszystkiego co nas uwiera, wkurza, boli - życzę Państwu Wesołych Świąt. Choćby na kilka dni oderwijcie się od tego co złe i niecne, a znajdźcie nadzieję i siłę w przesłaniu Bożego Narodzenia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości