Mieszkaniec niewielkiej wsi w jednej z gmin naszego powiatu skarży się, że władza samorządowa go oszukuje, bo nie otrzymał dodatku węglowego. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej wyjaśnia, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. A sprawą zajmuje się SKO.
Chodzi o 3 tys. zł, a właściwie o 6 tys., tak twierdzi mężczyzna, który do nas zadzwonił.
- Oszukują mnie, nie chcą mi wypłacić tego, co mi się należy - nie kryje zdenerwowania. I dodaje, że przez urzędników i gminną władzę pali w piecu trocinami i gałęziami, które zbiera w lesie. - To jest jeden adres - przyznaje. - Tylko, że są trzy gospodarstwa domowe. To znaczy ja i moja żona, moja teściowa i jeszcze jedna rodzina. Przepisy mówią, że prawo do dodatku ma każde gospodarstwo. W naszym przypadku GOPS wypłacił tylko jeden dodatek.
Nasz Czytelnik mówi, że odwoływał się od decyzji pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.
- I znów mi pisali, że się nie należy. A to nie prawda - mężczyzna uważa, że racja jest po jego stronie. I korzysta z prawa do odwołania.
Jak słyszymy w GOPS-ie, w którym Czytelnik stara się o dodatek, przepisy mówią jasno - jeden adres - jedna wypłata dodatku. W dodatku w tym przypadku to dom jednorodzinny, nie jest podzielony na osobne lokale.
Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. - Jeśli SKO uzna naszą decyzję za błędną i nakaże wypłatę, to ten pan otrzyma pieniądze. Na razie próbuje nam wmówić, że dom jednorodzinny to budynek wielorodzinny - słyszymy w ośrodku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ręce opadają. Czy ktoś to w ogóle czyta przed opublikowaniem? Aż się roi od błędów.
Ręce opadają. Czy ktoś to w ogóle czyta przed opublikowaniem? Aż się roi od błędów.