W środę, 27 października, na ostatniej sesji w powiecie radny Arkadiusz Ciach zapytał, na jakim etapie jest przygotowanie drugiej placówki opiekuńczo-wychowawczej w Strzałkowie. W odpowiedzi usłyszał: Zmieniły się uwarunkowania.
Co z drugim "Kamilem"?
Na pytanie Arkadiusza Ciacha starosta Beata Pokora odpowiedziała, że niekoniecznie w zakupionym domu powstanie druga placówka, bo powiat bierze pod uwagę możliwość przeniesienia dzieci z dotychczasowej placówki do nowego obiektu.
W styczniu tego roku, podczas sesji Rady Powiatu Radomszczańskiego, zwołanej w trybie nadzwyczajnym, zapadła decyzja radnych o zakupie budynku z przeznaczeniem na drugą placówkę opiekuńczo-wychowawczą. Wszyscy radni jednomyślnie głosowali za zakupem zaprezentowanej przez Zarząd Powiatu nieruchomości w Strzałkowie. Miała stać się bliźniaczą dla pierwszego POW „Kamil”. Jednak podczas ostatniej sesji, Fabian Zagórowicz, członek Zarządu poinformował, że decyzja jeszcze nie zapadła, ale że powiat musi uwzględnić tendencje legislacyjne rządu, który chce odejść od tego typu placówek instytucjonalnych na rzecz pieczy rodzinnej.
- Jeszcze nie zapadła decyzja, czy przenosimy istniejącą, czy przenosimy drugą. Zmierzamy w kierunku uruchomienia tej placówki. W rządzie zaczynają prace legislacyjne nad zmianą charakteru funkcjonowania pieczy zastępczej. Promowana ma być piecza zastępcza a nie placówki opiekuńczo-wychowawcze. W związku z tym też jesteśmy na rozdrożu. Do końca roku sytuacja powinna się wyjaśnić. My zakładamy, że ta ustawa nie wejdzie w życie, bo w takiej jak my sytuacji, jest wiele powiatów – mówi Fabian Zagórowicz.
Tendencją w polityce ministerstwa rodziny jest likwidacja placówek instytucjonalnych dla dzieci pozbawionych opieki rodziców biologicznych.
- Nie jest tajemnicą, że w Sejmie jest nowelizacja ustawy wspieraniu rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej. Jest tam propozycja ministerstwa rodziny i polityki społecznej dotycząca zakazu tworzenia nowych placówek opiekuńczo-wychowawczych. Chodzi o to, żebyśmy stopniowo – do 2035 roku – odeszli od pieczy instytucjonalnej. Trwają rozmowy. Zarówno Koalicja Rodzicielska, jak i Stowarzyszenie Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych oraz posłowie zastanawiają się, jak to mądrze zaplanować, żeby nie było rewolucji, tylko ewolucja – mówi Klaudia Olas, dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej „Kamil”.
Wcześniej powiat zabiegał o zakup nieruchomości na kolejną placówkę. Po analizie kilkunastu obiektów oferowanych do sprzedaży na terenie naszego powiatu wybór padł na duży, murowany i podpiwniczony dom z użytkowym poddaszem, sześcioma sypialniami, wielkim salonem, pomieszczeniami gospodarczymi, dwoma garażami oraz dużymi tarasami. Dom wybudowano w 2005 r. Zarząd powiatu podnosił w argumentacji wysoki standard jego wykończenia. Budynek wyposażony jest w centralne ogrzewanie gazowe i kominek z systemem rozprowadzającym. Jego stan techniczny oceniono jako bardzo dobry. Dach pokryto blachą. Nieruchomość zakupiono za 660 tys. złotych brutto. Obiekt stoi na działce o powierzchni 0,30 ha. Jest ona ogrodzona i zagospodarowana. Posiada ogród z zielenią i krzewami ozdobnymi wzdłuż ogrodzenia. Dysponuje miejscem do rekreacji dla dzieci. W pobliżu znajdują się szkoła podstawowa oraz siostrzana POW ,,Kamil”. Okazuje się jednak, że mimo dobrego stanu nieruchomość musi zostać zaadaptowana na placówkę. Powiat uzyskał niezbędne pozwolenia. Jednak do tej pory prace nie zostały one ukończone.
- Już mamy wszystkie zgody, by przeprowadzić prace adaptacyjno-budowlane. Na dniach ogłosimy przetarg na wykonanie. Do końca roku to zostanie zakończone. Gdy skończymy remont, wówczas zgłosimy to do urzędu wojewódzkiego. Pozostało nam dobudowanie klatki schodowej. Praktycznie wykonawca już jest – mówi radny Zagórowicz.
To byłby ostatni krok w kierunku uruchomienia placówki. Powiat będzie się ubiegał o zgodę wojewody.
- Do końca roku taką decyzję zapewne otrzymamy – mówi Fabian Zagórowicz.
Zarząd powiatu poinformował, że pomysł na przeniesienie dotychczasowej placówki do nowego budynku wynika także z problemów z użytkowaniem obiektu, który jest dzierżawiony przez powiat od prywatnego właściciela.
- Są pewne problemy. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły. Mamy tam na przykład przyłącze gazowe, ale nie możemy zainstalować pieca gazowego, żeby obniżyć koszty. To powinien zrobić właściciel obiektu, ale on nie do końca jest tym zainteresowany. Mamy ograniczone pole manewru. Jeśli nie będziemy się w stanie porozumieć z właścicielem obiektu, gdzie funkcjonujemy, będziemy zmuszeni do przeniesienia placówki. Umowa jest zawarta na czas nieokreślony, z możliwością wypowiedzenia na okres trzech miesięcy - wyjaśnia członek Zarządu Powiatu.
Tymczasem na umieszczenie w placówce czekają już kolejne dzieci. A w powiecie brakuje chętnych na rodziców zastępczych.
- Domy dziecka były od zawsze. Nikt nie jest w stanie uruchomić innych form zabezpieczenia losu dzieci, niż tych obecnie funkcjonujących. Zauważalny jest brak zainteresowania pieczą ze strony rodzin zastępczych. W obecnych uwarunkowaniach ekonomicznych ludzie nie chcą brać dzieci na wychowanie, jako rodziny zastępczej. Dzieci z terenu naszego powiatu trafiają do placówek w innych powiatach – mówi Arkadiusz Ciach.
Taka sytuacja powoduje jednak brak możliwości podtrzymywania przez dzieci więzów rodzinnych.
- Rodziny powinny mieć możliwość kontaktu z dziećmi. Na przykład dziadkowie, którzy nie są winni tego, że dzieci zostały odebrane rodzicom przez sąd. Jak mają odwiedzać dzieci, które znajdą się w Bochni? - mówi Arkadiusz Ciach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Na dniach ogłosimy przetarg na wykonanie. (...) Praktycznie wykonawca już jest" - To po co przetarg, jak wykonawca już jest?
"Na dniach ogłosimy przetarg na wykonanie. (...) Praktycznie wykonawca już jest" - To po co przetarg, jak wykonawca już jest?