W czwartek 1 lutego wieczorem, o godzinie 19.40, strażacy zostali wezwani do pożaru na jednej z posesji przy ulicy Piramowicza.
Na miejscu okazało się, że objęty jest nim wolno stojący garaż, ale w środku znajduje się samochód dostawczy, a do tego sporo opału, węgiel i drewno. I jeszcze ubrania.
Właścicielka jeszcze przed przyjazdem odcięła prąd. Co ważne, nikt nie ucierpiał.
Strażacy musieli użyć sporej ilości środków gaśniczych. W działaniach wzięły udział cztery jednostki, dwie zawodowe i dwie ochotnicze.
Straty spowodowane pożarem oszacowano na około 130 tys. zł, z czego 60 tys. to wartość budynku.
Wstępnie ustalono, że prawdopodobną przyczyną pojawienia się ognia była tzw. utrata izolacyjności przewodów elektrycznych w busie, czyli przetarte przewody i zwarcie.
Na miejscu była również policja i Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze