Zmiotło nam „Co nowego” z powierzchni i to tak nagle. Mam sentyment do tej gazety, tam 21 lat temu zaczynałem
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Pierwszy mój artykuł dotyczył historii Chełma. Był reakcją na jakieś nieścisłości w artykule. Coś pokręcili, więc pomyślałem, że sam napiszę. Współpraca trwała krótko, potem Łódź obcięła im liczbę stron i na kolejny tekst trzeba było się umówić, żeby zaklepali miejsce. Kurczy nam się lokalne środowisko medialne. Do historii przeszedł NTL, po którym pozostał już tylko szyld na biurowcu Famegu. Wbrew nadziejom wydawcy radomszczanie nie przyzwyczają się do nowej wersji, gdzie muszą się zmieścić wiadomości z kilku powiatów. To już nie jest to samo, krótkie artykuliki o naszych lokalnych sprawach nie zastąpią dotychczasowej gazety. Zwłaszcza poza Radomskiem, na wsiach.
Pamiętam, że „Dziennik Łódzki” kupowano dla informacji lokalnych i kolorowego dodatku z programem TV. Do sklepu szło się nie po dziennik, ale po „Co nowego”. To był czas dopiero rodzącego się internetu, więc oddziaływanie gazety było inne, znacznie większe. Nadal wiele osób czeka na czwartek czy piątek, żeby kupić naszą, lokalną gazetę. Teraz mają o jedną mniej. Ktoś im coś zabrał. I to kto?! Zły Niemiec, od którego należało kupić całą sieć gazet regionalnych i lokalnych, utrzymywał mały tygodnik. A na wskroś polski właściciel go zamknął. O co tu chodzi?
Takiej „Ferencówki” czy „Powiatówki” (reaktywowany „Przegląd Powiatowy” to najnowszy twór naszego starostwa za 8 tys. zł) gazetą nazwać nie można. Po co prezydentowi pisemko mniej więcej wiem. Ale po co staroście? Żeby dać ludziom przegląd tego, co się przez rok w powiecie działo - jak pisze Beata Pokora? Stron o inwestycjach czytać się nie da, to typowe kopiuj-wklej z urzędowych dokumentów, drętwo napisanych, operujących numerami dróg (nr 3900E, 3901E), przeplatane rezerwami subwencji ogólnej albo celowej - to wszystko jest męczące w czytaniu. Wygląda na to, że powiat żadnych problemów nie ma. W Przeglądzie Powiatowym jest tylko pozytywny przekaz. Jeśli polityk stoi za gazetą, to nie ma się co łudzić, że dostaniemy rzeczywisty obraz. Będą nas mamić wielkością swoich sukcesów, mierzonych w kilometrach położonego asfaltu i ściągniętych na niego milionach. Na dłużej zatrzymałem się przy wywiadzie z dyrektorem szpitala. Chylę czoła przed autentycznymi dokonaniami Piotra Kagankiewicza. Ale żeby opowiadać, że jest tak dobrze, że po spłaceniu długów, kasę szpital odkłada na konto?! Dyrektor stał się kolekcjonerem pieniędzy (to piękne określenie kradnę od Roberta Makłowicza) liczonych w milionach? W sytuacji gdy do specjalisty czeka się miesiącami, a jak już jest termin, to pod drzwiami trzeba odstać minimum kilka godzin? Nadal zachęcam, uszczknij panie dyrektorze trochę na przykład na ortopedę. Choćby bez kontraktu, parę godzin w tygodniu. Prawo chyba tego nie zabrania? To byłaby dopiero dobra informacja, w sam raz na pierwszą stronę.
Nie mając co czytać w Przeglądzie Powiatowym, obejrzałem dokładniej obrazki, kogo i ile razy „redakcja” nam pokazała (pominąłem szerokie ujęcia). Na czele ex aequo panie Beata Pokora, Małgorzata Lewandowska, Ewa Gajzler, tuż za nimi Tomasz Kornacki, inni daleko w tyle. Zaskoczeniem jest daleka lokata Michała Koskiego, znanego z dbałości o własne zdjęcia. Choć jest coś, co go wyróżnia. Dwa razy zamieszczono to samo piękne ujęcie 5. elementu powiatowej układanki pośrodku stołu prezydialnego, z Beatą Pokorą gdzieś z boku, za to tuż nad herbem powiatowym. Nieobeznany w realiach powie - starosta. Tylko zdjęcia jakieś małe, nieadekwatne do ego. Zamach czy niedopatrzenie?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze