Reklama

Bizon Forest kochał wolność. I wciąż uciekał. GDOŚ wydał wyrok - zagraża żubrom. Wyrok został wykonany

Pamiętacie Foresta? Bizona, który wraz z samicą uciekł z nielegalnej hodowli w pobliżu Kłomnic w powiecie częstochowskim?

Para żyła na wolności, w okolicznych lasach, i doczekała się potomka. Bizony widywane były w w powiecie radomszczańskim, m.in. w pobliżu Gidel. Tamtejszy Urząd Gminy ostrzegał informował, jak należy się zachować, kiedy spotka się te zwierzęta.

Rozpoczęto wielką akcję, żeby bizony odnaleźć i odłowić, co nie było łatwe. W końcu się udało i cała bizona rodzina trafiła do zagrody w województwie świętokrzyskim, tam, gdzie potrafiono się nimi fachowo zająć.

Niestety, Forest pokochał wolność. I następnego dnia znów uciekł.

Reklama

Fachowcy orzekli, że bizon, jako gatunek obcy i inwazyjny, zagraża naszemu rodzimemu żubrowi. I zapadła decyzja o jego odstrzeleniu.

Myśliwych do wykonania wyroku nie było wielu, ale w końcu ktoś taki się znalazł. We wtorek 20 sierpnia Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała komunikat - Eliminacja bizona kluczowa dla ochrony żubra.

- Na zlecenie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, myśliwi dokonali eliminacji bizona, który uciekł z nielegalnej hodowli. Jednoznaczną rekomendację, co do postępowania w tej sprawie, wydali naukowcy z Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Bizon stanowił też bezpośrednie zagrożenie dla stada żubrów w Bałtowie, do którego zbliżał się od kilku dni - można w nim przeczytać.

Reklama

A konserwator przyrody w Kielcach wyjaśnia: - Dopuszczenie do możliwości krzyżowania się tego objętego ochroną i umieszczonego na czerwonych listach i w czerwonych księgach gatunku, z obcym geograficznie, amerykańskim bizonem zniweczyłoby pracę osób ratujących żubra przed całkowitym wymarciem. Prowadziłoby do wytworzenia mieszańców międzygatunkowych, nieposiadających cech gatunkowych żadnego z gatunków wyjściowych, a z czasem do całkowitego zaniku żubra w Polsce i Europie. Z tego powodu bizon uznany został za obcy gatunek inwazyjny (IGO) stwarzający zagrożenie dla Polski, podlegający szybkiej eliminacji - mówi Lech Buchholz.

Reklama

W sieci nie brakuje komentarzy i opinii, że było to najgorsze wyjście z możliwych.

Radio Kielce rozmawiało z Robertem Bąkiem, łowczym okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnobrzegu, który informował, że od początku monitorował bizona Foresta i to on zainicjował budowę zagrody dla zwierzęcia w hodowli w Kurozwękach oraz społeczną zbiórkę pieniędzy na ten cel. Odstrzelenie bizona to dla niego szok, bo można było to ząłatwić bezkrawowo. Wszystko zostało już nawet uzgodnione z właściciele hodowli bizonów w Kurozwękach.

Reklama

- Nie był także groźny dla człowieka, stronił od ludzi, a nawet kiedy monitorujący go myśliwi zbliżali się do niego na odległość kilku metrów był przyjaźnie nastawiony - stwierdził Robert Bąk w rozmowie z Radiem Kielce. Dodał, że ta sprawa zastanawia go także z tego powodu, że gdy przez kilka miesięcy bizon wraz z partnerką i młodym cielakiem wędrowali po Polsce, to nikt wtedy nie myślał o odstrzale, dopiero teraz.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/08/2024 08:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości