58-latek stanie przed sądem. Za wezwanie policji bez powodu. Grozi mu grzywna.
Mężczyzna zadzwonił w sobotę 19 lutego o godz. 20.40 do dyżurnego komendy powiatowej policji. Powiedział, że na przystanku leży mężczyzna. Dyżurny wysłał na miejsce patrol.
Policjanci zobaczyli mężczyznę siedzącego na przystanku, nic mu nie było. Jak mówi nadkomisarz Aneta Wlazłowska, oficer prasowy KPP Radomsko, 64-latek bez stałego miejsca zamieszkania otwarcie przyznał, że to on ich wzywał.
- Powiedział funkcjonariuszom, że wypił dwa piwa i nie chce mu się iść tyle kilometrów do noclegowni, więc zadzwonił na policję, żeby go tam odwieźć. Powiedział też, że jeśli tego nie zrobią, znów zadzwoni i będzie na nich czekał.
Mężczyzna nie wymagał pomocy lekarza, nic mu nie dolegało, więc policjanci pozostawili go tam, gdzie go zastali. I przygotowali wniosek o ukaranie do sądu.
- To nieodpowiedzialne zachowanie, podlegające karze, bo w tym czasie policjanci mogli być potrzebni gdzie indziej. Faktycznie potrzebni - dodaje nadkomisarz Wlazłowska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze