Samochód wylądował w rowie około godz. 18.30. Warunki na drogach są trudne, jest ślisko. Kierowca prawdopodobnie jechał zbyt szybko. Bardzo możliwe, że w prowadzeniu nie pomagał mu wypity wcześniej alkohol.
Na razie mężczyzna twierdzi, że prowadził kolega, i to on wjechał do rowu, a potem uciekł do lasu. Problem w tym, że nie ma żadnych śladów, które potwierdzałyby taki przebieg wypadków. A na śniegu na pewno by zostały. Policjanci zabezpieczają wszystkie ślady, które pozwolą ustalić co się stało.

A na razie właściciel auta trafi do aresztu, ponieważ policjanci podejrzewają, że nie mówi prawdy. Od mężczyzny zostanie pobrana krew do badań na zawartość alkoholu, żeby ustalić w jakim był stanie, kiedy doszło do kolizji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze