Do ujawnienia niebywałego skandalu doszło w Środę Popielcową już kilka minut po Godzinie Miłosierdzia podczas nadzwyczajnej sesji rady powiatu. Zasiadający z woli wyborców, a dokładniej suwerena, dwaj radni z klubu PiS, odkrywszy i powiedziawszy wszem i wobec o swoim ujawnieniu, w stronę zarządu powiatu skierowali oburzenie wynikające z braku krzyża na sali obrad.
Paweł Aulich, felietony@radomszczanska.pl
Atmosfera stała się drżąca niczym głos jednego z oburzonych. Na domiar złego wiodący w sondażach kandydat Koalicji Obywatelskiej napisał im w liście, czego nie zrobił, zresztą prawilnie de iure, kandydat obywatelski Prawa i Sprawiedliwości.
Krzyż zniknął chwilowo w wyniku remontu czy tam malowania ściany, czy też montowania rolet. Pretekst do tymczasowego zdjęcia krzyża stał się kanwą do odegrania dramatycznego widowiska lub też widowiskowego dramatu o mocnym zabarwieniu politycznym.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze