Są widzowie, którzy lubią obrazy mówiące im wszystko od razu. Nie chcą sobie wyobrażać. I jest druga grupa, która woli, żeby całą resztę sobie dopowiedzieć - Gazeta rozmawia z malarką Malwiną Cieślik
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Po dłuższej przerwie pani obraz można oglądać na wystawie w Zakopanem. Brała pani udział w wielu wystawach, miała także wystawy indywidualne, ale na kolejną okazję trzeba było długo czekać. Dla pani, jako twórczyni, pewnie nie było to łatwe?
MALWINA CIEŚLIK: - Pandemia to był artystycznie, pod względem wystaw i wernisaży, martwy sezon. Rzeczywiście do wybuchu pandemii koronawirusa miałam mnóstwo wystaw, w różnych miejscach. Oczywiście cieszę się, że wracamy do normalności i w tym artystycznym świecie, bo to także bardzo ważne. O pierwszej edycji wystawy w Zakopanem nie wiedziałam, w drugie......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze