W czerwcu Nowa Lewica złożyła w urzędzie miasta petycję w sprawie ustalenia Bonu Komunalnego, który pozwoliłby umorzyć opłaty za odbiór odpadów komunalnych. Komisja rady ds. petycji ją odrzuciła, argumentując, że rada nie ma takich kompetencji. Dzisiaj zajęli się nią radni na sesji.
- Każdy kto będzie chciał dokopać prezydentowi, będzie mógł to zrobić. Chciałem panu pomóc. Chociaż rozumiem, że to jest moralnie bardzo trudna decyzja - mówił dzisiaj do Jarosława Ferenca radny powiatowy i szef Nowej Lewicy Arkadiusz Ciach.
O co chodzi? O uchodźców z Ukrainy, którzy uciekli do Radomska przed wojną i rosyjskimi wojskami. Radomszczanie pomagają im od samego początku, od 24 lutego. Przyjęli ich do swoich domów i mieszkań.
Radny Ciach zwrócił uwagę na pewną prawną lukę, która dotyczy opłaty za odbiór śmieci. Bo PGK przecież odbierał ich więcej, ale do kasy miasta niekoniecznie trafiało więcej pieniędzy. Opłata wynosi 24 zł od osoby i pobierana jest od każdej osoby, która mieszka w danej nieruchomości.
Jak podkreślał radny Ciach, nie wszyscy pomagający radomszczanie zgłaszali nowych mieszkańców do deklaracji śmieciowych. A miasto ma wiedzę, kto pomagał i komu, bo MOPS wypłacał pieniądze na pomoc Ukraińcom. Urząd powinien więc egzekwować opłatę.
- Bo inaczej prezydent może zostać łatwo oskarżony o to, że działa na niekorzyść miasta nie egzekwując tej opłaty. Stąd nasza petycja, żeby ten problem rozwiązać, bo pojawia się tu kwestia moralna, dotycząca egzekwowania pieniędzy od osób, które uchodźcom pomagały i pomagają - mówił Arkadiusz Ciach.
Wiceprzewodnicząca rady Jadwiga Łysik stwierdziła, że sama pomagała uchodźcom i zgłosiła ich od razu, bo chciała być w porządku wobec miasta i potrzebowała dodatkowego pojemnika. Nie wyobraża sobie, żeby tego nie zrobiła i sądzi, że większość mieszkańców postąpiło podobnie.
Ciach ma wątpliwości, bo do miast przyjechało nawet 2000 uchodźców, a ile było nowych deklaracji? Naczelnik wydziału ochrony środowiska Marzanna Proszowska odpowiedziała, że nie może podać liczby, ale na pewno w tym roku było ich więcej.
A co do kontroli mieszkańców, to są one albo planowe, albo po zgłoszeniu przez np. sąsiada. Jak mówił prezydent Ferenc, nie można oczekiwać, że wyśle teraz urzędników na kontrolę.
Zgodnie z opinią prawną, jaką otrzymali radni ani rada, ani prezydent nie mają uprawnień do takich zwolnień z opłat. Jarosław Ferenc dodał, że oczywiście jeśli ktoś zgłosi w deklaracji uchodźców i okaże się, że powstała zaległość, to zostanie ona umorzona.
Radny PiS Bartłomiej Biskup stwierdził, że teraz już i radni i prezydent wiedzą, że istnieje taki problem, i powstaje kolejny, nie można udawać, że nic się nie dzieje. Jego zdaniem należałoby apelować do radomszczan, by jednak uzupełniali deklaracje śmieciowe.
W głosowaniu petycja Nowej Lewicy została odrzucona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze