Od żadnej grupy społecznej nie wymagamy, by sama rozwiązała swoje problemy. Uważamy, że od tego są władze. To jej zadanie. Wyjątkiem są młodzi. O, jak oni czegoś chcą albo im nie pasuje, to roszczeniowi. Powinni załatwić to sami. A potem dziwimy się, że zwiewają z miasta i zapominają.
Nie wiem, czy państwo też to zauważają, ale gdy pojawia się temat młodych, w internetowych komentatorach po trzydziestce odzywa się wewnętrzny dziaders. Nie chcę nikogo obrażać, też czasami tak mam, poza tym debata w internecie jest pożądana, bardziej frapuje mnie samo zjawisko. W ubiegłym tygodniu w materiale „Młodzi: Gdyby ktoś w Radomsku stworzył miejsce dla nas, nie koczowalibyśmy na parkingu pod marketem” rozmawialiśmy z młodymi Radomszczanami spędzającymi czas na Interku. Starsi mogą kojarzyć to miejsce z zakupami w Galerii Radomsko, młodsi - z czasem wolnym. Spotykają się tam wieczorami, latem przesiadują do późnej nocy. Jak to młodzi.......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 71% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czuję się wywołany do odpowiedzi, gdyż również byłem tym "dziadersem" wypowiadającym się w podobnym tonie pod poprzednim artykułem. Jestem z pokolenia niewiele starszego od tego, które obecnie spędza czas na Interku, można powiedzieć że pierwszego które tam przesiadywało tuż po otwarciu Galerii Radomsko. Moi rówieśnicy też tam przesiadywali. I dobrze pamiętając jak to było, wydaje mi się że problem jest nieco bardziej złożony. Bo tak naprawdę to jak można uszczęśliwić tą młodzież z Interka skoro oni sami nie mają skonkretyzowanych potrzeb? Miasto ma strzelać pomysłami, milionami złotych i a nuż może trafią? Po czym na koniec i tak ta młodzież zjedzie się na Inter i koło się zamyka. Albo jadą do Częstochowy i co tam robią? Zapewne siedzą w Alejach albo snują się po galerii handlowej. Tu problemem nie jest brak oferty miasta. Bo miasto by mogło, angażując w to swoje jednostki, MDK chociażby. Tylko, już mówiąc po "dziadersku", ta młodzież, raz że sama nie wie czego chce, a próby odgórnego oferowania czegoś młodym mogą okazać się pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Oczywiście nie oznacza to że Ci młodzi na to nie zasługują. Zasługują, tylko chciałbym zaznaczyć, że stworzenie czegoś co będzie miało sens i będzie miało uzasadnienie ekonomiczne będzie graniczyło z cudem. Pozdrawiam Dziaders
proszę o kontakt andrzej.andrysiak@gmail.com
Czuję się wywołany do odpowiedzi, gdyż również byłem tym "dziadersem" wypowiadającym się w podobnym tonie pod poprzednim artykułem. Jestem z pokolenia niewiele starszego od tego, które obecnie spędza czas na Interku, można powiedzieć że pierwszego które tam przesiadywało tuż po otwarciu Galerii Radomsko. Moi rówieśnicy też tam przesiadywali. I dobrze pamiętając jak to było, wydaje mi się że problem jest nieco bardziej złożony. Bo tak naprawdę to jak można uszczęśliwić tą młodzież z Interka skoro oni sami nie mają skonkretyzowanych potrzeb? Miasto ma strzelać pomysłami, milionami złotych i a nuż może trafią? Po czym na koniec i tak ta młodzież zjedzie się na Inter i koło się zamyka. Albo jadą do Częstochowy i co tam robią? Zapewne siedzą w Alejach albo snują się po galerii handlowej. Tu problemem nie jest brak oferty miasta. Bo miasto by mogło, angażując w to swoje jednostki, MDK chociażby. Tylko, już mówiąc po "dziadersku", ta młodzież, raz że sama nie wie czego chce, a próby odgórnego oferowania czegoś młodym mogą okazać się pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Oczywiście nie oznacza to że Ci młodzi na to nie zasługują. Zasługują, tylko chciałbym zaznaczyć, że stworzenie czegoś co będzie miało sens i będzie miało uzasadnienie ekonomiczne będzie graniczyło z cudem. Pozdrawiam Dziaders
proszę o kontakt andrzej.andrysiak@gmail.com