Reklama

Andrysiak: Dlatego wydawcy lokalni dziś protestują. Przeciw ruskiemu porządkowi

Jeśli pozwolimy samorządom dalej wydawać własne media, obudzimy się w kraju, gdzie społeczeństwo wie tylko tyle, ile ta władza mu powie. Samorząd, jak każda władza, musi podlegać społecznej kontroli, a tę sprawują w imieniu społeczeństwa media. Ten system nazywa się demokracja. Ten drugi, gdzie władza robi za wydawców - ruski porządek

Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl

To akcja bez precedensu w historii mediów lokalnych. Prawie dwieście tytułów - gazet i portali - publikuje w tym tygodniu protest w sprawie samorządowej propagandy. W czwartek większość Polaków, którzy szukają lokalnych informacji w Internecie, przeczyta go na portalach. Akcję zorganizowały wspólnie Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Stowarzyszenie Mediów Lokalnych, skupiające niezależnych wydawców.

Ten problem w Polsce narastał od lat, ale ostatnio samorządowcy próbują przedstawiać się jako wydawcy „wolnych mediów”. Tak, władza, która karze urzędnikom pisać peany na swoją cześć, próbuje udawać niezależność. Wypisz wymaluj - telewizja Jacka Kurskiego. Często do kwadratu.

Reklama

Ta iskra spowodowała wybuch i protest. Wydawcy w całym kraju mówią: dość.

W Radomsku na razie nie mamy tego problemu, miasto wydaje dwa razy w roku własną gazetę pełną gierkowskiej propagandy, ale są w Polsce gminy, w których wójtowie, burmistrzowie, prezydenci wydają na propagandę setki tysięcy złotych rocznie. Ta gangrena nie ma szyldu partyjnego. W 13-tysięcznej Trzebnicy w województwie dolnośląskim związany z PiS burmistrz wydaje 40-48 stronicową gazetę co dwa tygodnie. Darmową, w nakładzie kilkunastu tysięcy. Gazeta zbiera reklamy po dumpingowych cenach, a na stronach, które udają „redakcyjne”, urzędnicy piszą, jaki to burmistrz jest klawy. I publikują po kilkadziesiąt jego zdjęć w numerze. Tak, to nie pomyłka - kilkadziesiąt, po kilka na stronie.

Reklama

Kilkadziesiąt kilometrów dalej, w rządzonej przez lewicową prezydentkę Świdnicy, wychodzi portal i gazeta Moja Świdnica. Tam zdjęć prezydentki niewiele, za to sam lukier. Wszystko pięknie, wspaniale, cudownie, ptaszki ćwierkają, kwiatki kwitną, asfalt się leje strumieniami, żyć tam nie umierać. Ostatnie niezależne medium lokalne, portal swidnica24.pl, pokazuje, że w mieście się problemy, bo każde miasto je ma, ale nie w propagandowym medium samorządu. Tam świat jest groteskowo przejaskrawiony.

Reklama

Gdy spytamy oba te samorządy o przyczynę wydawania własnych mediów odpowiedzą: chcemy informować społeczeństwo o swoich działaniach, mamy takie prawo. A te wszystkie pożary i wypadki, o których można tam przeczytać? Mamy prawo informować, o tym, co się dzieje, odpowiadają, jakby to była ich sprawka.

I żeby nie było tak łatwo, to jeszcze Łódź. Tam związana z Platformą Obywatelską Hanna Zdanowska wydaje własną gazetę trzy razy w tygodniu. Kosztuje to - bagatela - kilka milionów rocznie.

Dlaczego to takie złe? Bo media są od patrzenia władzy na ręce, to jest ich najważniejsze zadanie. Samorządowe oczywiście nie patrzą, ale udają, że są zwyczajnymi mediami informacyjnymi. Na tym polega perwersja tego pomysłu: serwujemy mieszkańcom propagandę i przekonujemy, że tak właśnie powinno wyglądać dziennikarstwo. Czytelnikowi trudno się w tym połapać i może uznać, że propagandowe standardy samorządu to norma.

Reklama

To nie jest norma.

Dlatego tak jednoznacznie w sprawie mediów samorządowych wypowiadali się obecny i poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich. Dlatego na problem zwraca uwagę i protestuje Izba Wydawców Pracy, Sieć Obywatelska Watchdog Polska, Fundacja Wolności, Towarzystwo Dziennikarskie, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, Stowarzyszenie Mediów Lokalnych.

Przez lata politycy wszystkich opcji udawali, że nie rozumieją tematu. Dlaczego? Bo własną propagandę wydają samorządowcy wszystkich opcji: z PiS, Platformy, Lewicy, PSL-u, Ruchu Hołowni i ci startujący z własnych lokalnych komitetów. Wszyscy mają w tej sprawie brudne ręce. Na dokładkę serwują opowieści o tym, że trzeba bronić wolnych mediów. Czasami nawet stają na ulicy w proteście. I udają, że jedno z drugim nie ma związku, że propaganda z TVP to przekleństwo, a propaganda z samorządu - zbawienie.

Reklama

Prawda nas wyzwoli, propaganda zaboli. Samorząd, jak każda władza, musi podlegać społecznej kontroli, a tę między wyborami sprawują w imieniu społeczeństwa media. Ten system nazywa się demokracja. Ten drugi, gdzie władza ma swoje media - ruski porządek.

Przeciw temu ruskiemu porządkowi protestują dziś wydawcy lokalni. Wybieramy demokrację.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości