Wow, jak to przyspiesza. Kiedy tylko lekko musnąłem pedał gazu, poczułem, że wciska mnie w fotel. Nie ukrywam, jestem fanem elektryków. Pani Agata, którym jeździ takim na co dzień, pozwoliła mi się przekonać, że nawet wyznawcą
Od razu zaznaczam, że to będzie bardzo subiektywna opinia. Na co dzień jeżdżę samochodem spalinowym. Nie zamierzam nikogo przekonywać ani nawracać na elektryczność. Po prostu zauważyłem, że w mieście coraz więcej jest aut z zielonymi tablicami i napisem ERA, czyli miejscowych. A zielonych, czyli tych z napędem elektrycznym. Są trochę jak smartfony. Też trzeba je naładować.
I pomyślałem, jak ci właściciele elektryków sobie radzą, skoro w Radomsku jest tylko jedna ładowarka i to w dodatku nie w centrum, a na Porcie Radomsko? Tak przynajmniej wskazują aplikacje. Potem zobaczyłem, że przy Reymonta praktycznie codziennie parkuje Hyundai Kona. Z zielonymi ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Auta elektryczne jeszcze długo będą musiały czekać na powszechne użycie. Są dużo droższe w momencie zakupu od tradycyjnych samochodiw, koszt ładowania w punktach(jest ich garstka) jest wysoki, ładowanie w domu pochłania kilkanaście do kilkudziesięciu godzin. Zasięg aut elektrycznych też pozostawia wiele do życzenia, każdy bagaż, niskie temperatury, klimatyzacja, zafałszowane dane techniczne o możliwych do przejechania kilometrach powodują, że "elektryki" muszą jeszcze długo czekać na swój moment. Mit o ekologii nijak się ma do rzeczywistości, gdyż prąd do takich aut produkowany jest w elektrowniach przeważnie napędzanych węglem. Może kiedyś przyjdzie czas na takie samochody, a na razie to tylko taki folklor na drogach dla snobów.
Auta elektryczne jeszcze długo będą musiały czekać na powszechne użycie. Są dużo droższe w momencie zakupu od tradycyjnych samochodiw, koszt ładowania w punktach(jest ich garstka) jest wysoki, ładowanie w domu pochłania kilkanaście do kilkudziesięciu godzin. Zasięg aut elektrycznych też pozostawia wiele do życzenia, każdy bagaż, niskie temperatury, klimatyzacja, zafałszowane dane techniczne o możliwych do przejechania kilometrach powodują, że "elektryki" muszą jeszcze długo czekać na swój moment. Mit o ekologii nijak się ma do rzeczywistości, gdyż prąd do takich aut produkowany jest w elektrowniach przeważnie napędzanych węglem. Może kiedyś przyjdzie czas na takie samochody, a na razie to tylko taki folklor na drogach dla snobów.