W sobotę 3 lutego w Strzałkowie doszło do kolizji. Kierowca samochodu osobowego wjechał do rowu. Na szczęście nic mu się nie stało.
Jak ustaliliśmy, kierowcą był 26-letni mieszkaniec powiatu radomszczańskiego, mężczyzna był trzeźwy.
Policjanci, za spowodowanie kolizji nałożyli na niego mandat karny. Pewnie o całej sytuacji by się nie dowiedzieli, gdyby nie fakt, że ktoś przejeżdżał obok, zobaczył samochód w rowie i pomyślał, że ktoś może potrzebować pomocy.
- Dzisiaj jadąc z mężem od strony Kobiel Wielkich na zakupy do Radomska za zakrętem po prawej stronie w Strzałkowie koło znaku zobaczyłam samochód na dachu w rowie - opisywała tę sytuację w Internecie inna mieszkanka powiatu. - Zmartwieni sytuacją od razu zadzwoniliśmy na numer alarmowy 112. Zawróciliśmy, aby upewnić się czy nikt nie ucierpiał.
W samochodzie nikogo nie było, małżeństwo sprawdziło też najbliższą okolicę.
- Patrzyliśmy też wszędzie wokół czy nikt nie potrzebuje pomocy, czy nikt nie leży dalej w rowie. Nie było nikogo. Nagle podjechał „pan” i zaczął się na nas wydzierać, że po co dzwonimy i tak dalej. Zaczął nas wyzywać i nam grozić.
Mężczyzna nie był zadowolony, że będzie musiał wyjaśniać policjantom, co się stało.
- Nie rozumiem tego mężczyzny. A jakby ktoś naprawdę potrzebował pomocy to co, też mieliśmy nie zareagować? Jestem w szoku. Choć sytuacja była przerażająca, to nie żałuję tej decyzji, aby działać w interesie bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że ten incydent zwróci uwagę na potrzebę ostrożności na drodze i wzajemnego szacunku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze