Rząd zapowiedział przyspieszenie szczepień i zaproponował samorządom zorganizowanie dodatkowych miejsc, gdzie mogłyby się odbywać. Informacje zostały rozesłane, władze miast i powiatów miały się zastanowić gdzie da się je urządzić. Powiat uznał, że skoro w Radomsku szczepi szpital i przychodnia ProFamilia (w dwóch punktach), to trzeba znaleźć miejsce dla mieszkańców powiatu, żeby nie musieli jechać daleko. I zaproponował Kamieńsk i Przedbórz, jako najbardziej wysunięte. Wojewoda łódzki jednak uznał, że Przedbórz ok, ale ten drugi punkt, to jednak w Radomsku.
Zarząd pomyślał i wyznaczył: Miejski Dom Kultury przy ul. Rynek 15 w Przedborzu, i bursę szkolną przy Piastowskiej w Radomsku. Chodziło o to, żeby znaleźć miejsce, które, w razie zdjęcia obostrzeń wprowadzonych lockdownem, nie zostaną zablokowane i będzie można z nich korzystać. I dlatego np. w Radomsku nie będzie to hala powiatowa.
Do 14 kwietnia mają być gotowe listy pielęgniarek i lekarzy, którzy chcieliby w nich pracować. Nie za darmo, bo za każde szczepienie Narodowy Fundusz Zdrowia płaci 61 zł. Część z tej kwoty trafiłaby do nich.
Powstanie Punktów Szczepień Masowych nie oznacza, że dotychczasowe punkty zostałyby zamknięte, to dodatkowe miejsca.
Jak się dowiedzieliśmy, zarząd powiatu przygotował szczegółową listę pytań do wojewody. Bo urządzenie takiego punktu to nie tylko lekarz, pielęgniarka, lodówka ze szczepionkami i krzesło dla pacjenta. To skomplikowana i obwarowana szczegółowymi przepisami technologia. Co, jeśli w nocy zabraknie prądu, i lodówka się wyłączy? Szczepionki do wyrzucenia? Jak je transportować? Co z odpadami medycznymi, których nie wolno wyrzucić do kosza? Trzeba ju utylizować, a to kosztuje. Trzeba pomyśleć też o komputerach, obsługa musi mieć dostęp do systemu szczepień, i o drukarkach.
Co z kwalifikowaniem pacjentów do szczepienia? Według nowego rozporządzenia, będzie mógł to robić nie tylko lekarz, ale także pielęgniarka, ratownik czy weterynarz, którzy także będą mogli wykonać zastrzyk. Czy wezmą na siebie odpowiedzialność?
A jeśli już wezmą, czy pod ręką będą mieli zestaw antywstrząsowy, jeśli u kogoś wystąpiłby wstrząs anafilaktyczny?
Z naszych rozmów wynika, że jest polecenie z góry, ale już szczegółowych rozwiązań zabrakło. Nie pomyślano o tym, że punkty, to będą małe przychodnie, a te nie tak łatwo zorganizować w kilka dni. Do tego liczba szczepień, jakie są zakładane. Mówi się nawet o 1066 pacjentach w ciągu dnia w obu punktach w naszym powiecie. Nierealne, słyszymy. Bo jeśli liczyć, że na jedno szczepienie potrzeba ok. 7 minut, to w ciągu godziny można zaszczepić osiem osób. Potrzebne byłoby blisko 10 stanowisk, a to rodzi kolejne problemy. Mogą powstać wąskie gardła, ludzie będą się tłoczyć, bo nie będą zachowywać dystansu, a przecież po szczepieniu pacjent musi posiedzieć jeszcze kwadrans pod obserwacją zanim pójdzie do domu. Słyszymy, że jeśli udałoby się wykorzystać 200 szczepionek dziennie, to byłoby dużo.
Dowiadujemy się także, że lista chętnych do pracy w nowych punktach ma zawierać nazwiska lekarzy i pielęgniarek, podczas gdy chętnie wpisali by się na nią ratownicy medyczni czy szkolne higienistki, które od dawna nie przychodzą do szkolnych gabinetów, bo nauka jest zdalna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze