Przed laty, kiedy pracowałem w Urzędzie Gminy w Kodrębie, otrzymałem dziwnego maila. Pisał do mnie z Krakowa nieznany mi człowiek, który natknął się na fragment moich artykułów w tygodniku „Komu i Czemu” o wydarzenia związanych z walkami partyzanckimi na terenie ziemi radomszczańskiej, pisanych pod wspólnym tytułem „Pamiętniki wojenne por. Skury-Skoczyńskiego ROBOTNIKA”. Opisałem w jednym z rozdziałów atak na wieś Antoniów w gminie Kodrąb, która w czasie wojny była zasiedlona przez kolonistów niemieckich. W tej bitwie poległ Mieczysław Doktorowicz SMUKŁY i jego bratanek zwrócił się do mnie z prośbą o informacje w jakich okolicznościach poległ jego kuzyn.
Oto opowieść zamieszona w mojej książce „Śniła mi się wolna Polska - pamiętniki wojenne por. Skury-Skoczyńskiego ROBOTNIKA”.
(…) Nieudany atak na niemiecką wieś Antoniów, a także ostrzelanie naszego patrolu w Babczowie spowodowało, że Komenda Powiatowa AK zdecydowała o ponownym ataku na Antoniów. W tej sprawie szczególnie naciskał „Warszyc”, który wtedy pełnił obowiązki zastępcy komendanta i forsował pomysł, by zaatakować jednocześnie dwie niemieckie wsie.
W tym czasie siły leśnego oddziału podzielone były na cztery plutony, nad którymi dowództwo sprawował „Andrzej”. Zarządzono koncentrację oddziału w obozie na Gorgoniu i......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze