W czwartek 23 marca w Kodrębie doszło do tzw. obywatelskiego zatrzymania nietrzeźwej kierującej BMW. Młoda kobieta, w wieku około 20-25 lat, nie poddawała się do końca. Wybiła szybę i uciekła.
Jak mówi Gazecie mieszkaniec gminy Kodrąb, wracał z pracy z Radomska. Za Kietlinem zauważył, że jadące przed nim BMW cały czas zjeżdża na lewy pas. Za kierownicą siedziała młoda kobieta.
- Podejrzewałem, że może być pijana. W każdej chwili mogła spowodować czołowe zderzenie. W końcu zatrzymała się przed sklepem w Kodrębie. Poszedłem za nią. W środku była kolejka, a ona przepuszczała klientów, jakby chciała, żeby nikt nie widział, co chce kupić.
Mężczyzna, który chce pozostać anonimowy, podszedł do niej.
- Poczułem od niej alkohol. Zapytałem, czy to jej samochód i czy nim przyjechała. Powiedziała, że tak. Odpowiedziałem, że w takim razie już dalej nie pojedzie, że za chwilę będzie policja. Natychmiast wybiegła ze sklepu i wsiadła do samochodu.
Naszemu Czytelnikowi udało się otworzyć drzwi pasażera i zabrać jej kluczyki.
- Wysiadła z auta, podbiegła do mnie i zaczęła mnie szarpać, żebym jej je oddał. Nawet mi kurtkę podarła. Błagała, że ona musi jechać, że nie może czegoś tam. W końcu poprosiła, żeby ją odwieźć. Powiedziałem, żeby wsiadła do samochodu. I zamknąłem ją w nim kluczykiem.
Kobieta jednak na policję czekać nie chciała.
- Zaczęła nogami kopać w szybę. I w końcu ją wybiła i wyszła przez to rozbite okno - opowiada mieszkaniec gminy Kodrąb. - Zaczęła uciekać. Uznałem, że nie będę jej gonił, ani się z nią szarpał. W końcu już nie prowadzi po pijanemu, bo to było najgorsze, mogła zrobić komuś albo sobie poważną krzywdę. A przecież policjanci ją znajdą.
Policja przyjechał po kilku minutach.
- Pojechali jej szukać. Wtedy podjechał samochód, ktoś ją przywiózł. Ten mężczyzna powiedział, żebym mu oddał kluczyki. Powiedziałem, że w żadnym wypadku. Wsiedli do auta i odjechali. Wróciła policja i złożyłem zeznania.
Czytelnik Gazety mówi, że obawiał się reakcji kobiety.
- Jednak nie mogłem inaczej - mówi na koniec. - Wyglądało to bardzo źle i mogło się skończyć nawet tragicznie. I gdyby tak się stało, a ja bym nic nie zrobił, to jakbym mógł spojrzeć sobie w twarz w lustrze?
Policja zawsze przestrzega, żeby w takich sytuacjach najpierw myśleć o swoim bezpieczeństwie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze