To się, niestety, wciąż zdarza. Czy jest coś, co może powstrzymać pijanego kierowcę przed tym, żeby nie próbował w tym stanie prowadzić?
Poniedziałek 20 maja, godzina 18. Wszystko dzieje się na obrzeżach Radomska.
Trzeźwy kierowca widzi jadące z przeciwka audi. Kierowca audi na zakręcie zajeżdża drogę temu trzeźwemu. Tor jego jazdy jest bardzo dziwny.
Do tego audi nie zatrzymuje się przed przejściem i nie przepuszcza pieszego, który zamierza przejść przez jezdnię.
Trzeźwy kierowca zawraca i jedzie za audi, podejrzewa, że mężczyzna za kierownicą tego samochodu może być nietrzeźwy. Daje sygnały do zatrzymania, ale ten nie reaguje. Kiedy tylko audi się zatrzymuje wykorzystuje okazję i otwiera drzwi. Od razu czuje alkohol. Zabiera kierowcy audi kluczyki. I dzwoni na policję, żeby to mundurowi się nim zajęli.
- Co się stało, przecież tylko kawałek przejechałem... - mówi kierowca audi mężczyźnie, który właśnie dokonał tzw. obywatelskiego zatrzymania.
Rzeczywiście, przejechał raptem kilka ulic. Na szczęście nie spowodował kolizji czy wypadku.
Policjanci proszą, żeby dmuchnął. Wynik to aż 3,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna stanie przed sądem. Grozi mu do 3 lat więzienia, kara grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów.
Samochodu policjanci nie zabezpieczali, bo nie należy do pijanego kierowcy, takie są przepisy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze