Jest wtorek, godzina 11, idę ulicą Reymonta. Czuć, że zrobiło się cieplej, przyszła zapowiadana odwilż. Trudno się idzie, bo tam, gdzie chodniki nie były odśnieżane, trzeba brnąć przez biało-burą breję, która za kilka godzin zamieni się w błoto. A potem spłynie i okaże się, że kolejne święta znów nie będą białe.
A szkoda. Bo jeszcze kilka dni mrozu i śnieg, nawet taki po kolana, bardzo by ten świąteczny czas uprzyjemnił. Jednak jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, mówi ludowe przysłowie. A z tych mądrość czerpać przecież należy
Za chwilę święta Bożego Narodzenia, spotkania przy wigilijnym stole, łamanie opłatkiem, życzenia. Tydzień później Sylwester i Nowy Rok, ale bez miejskich obchodów. Urząd miasta właśnie zakomunikował, że imprezy miejskiej nie będzie, bo trzeba teraz oszczędzać. I pewnie, że trzeba, bo na wszystko brakuje, inflacja szaleje i, jak mówi prezes NBP, będzie wyższa, albo niższa… To zależy, czy będzie tarcza, czy ni......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze