Tomasz ma zaledwie 36 lat. Na co dzień pracuje w jednym z marketów. Przyzwyczaił się, że ludzie się na niego gapią. A właściwie na dłonie. Na dziwny, wręcz niespotykanie suchy i łuszczący się naskórek, który samowolnie odpada. Układa się w kształt do złudzenia przypominający rybią łuskę. Stąd nazwa choroby.
Edyta Rybaczek, er@radomszczanska.pl
Dopóki nikt nie zadaje kłopotliwych pytań, dopóty Tomasz nie reaguje. Jednak ci bardziej wścibscy dopytują, skąd te poparzenia na dłoniach.
Na rybią łuskę choruje od dziecka, a właściwie to od urodzenia. Nauczył się już żyć z tą przypadłością. Choć w dzieciństwie bywało różnie. Dziś już nie wstydzi się swojej choroby. Chyba najgorszy jej etap ma za sobą. Przywykł.
- Osobiście nie znam nikogo innego z rybią łuską - opowiada. - Choć spotykam wielu ludzi, to nigdy nie trafiłem na nikogo z tym schor......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze