Siedzisz w fotelu w bloku przy Piastowskiej (a może w domu na Kowalowcu), oglądasz w telewizji relację z granicy i wściekasz się, że to żadni uchodźcy a migranci zarobkowi. Nie wiesz, że w Radomsku pracuje kilka tysięcy cudzoziemców, i to wcale nie wszyscy z Ukrainy. I tak, masz rację, to imigranci zarobkowi. Wielu tu przyjeżdża, bo u nich nie da się żyć. Przez zmiany klimatu
Oho, znów klimat. Banialuki. Lewackie szczekanie (to był cytat) wypranych mózgów (to też). Przecież wiadomo, że klimat zawsze się zmieniał, te opowieści o globalnym ociepleniu to przekręt bogaczy i lewaków, którzy zarabiają miliardy na walce z globalnym ociepleniem. Zarabiają oczywiście dzięki biedniejszym, którzy muszą płacić wysokie rachunki. I co do tego mają uchodźcy?
Jeśli twoje poglądy sytuują się w centrum lub bardziej na lewo, pewnie opowieści o ociepleniu uznajesz za oczywistą oczywistość. Jeśli jesteś bardzo na prawo, wywołują w tobie zgrzytanie zębów. Ale przecież to tylko tekst, nie szkodzi, by doczytać do końca.
W ekonomii jest takie pojęcie jak rachunek ciągniony. Podaje on wszystkie koszty, także te ukryte, które powstają w procesie wytwarzania produktu lub usługi. Przykładowo: koszty likwidacji zanieczyszczeń środowiska, która musi ponieść fabryka produkująca wyroby z kauczuku.
Tę metodę można też zastosować do bania przyczyn.
Według danych Powiatowego Urzędu Pracy w 2022 roku radomszczańscy pracodawcy złożyli 2958 oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy obywatelom Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy, a od stycznia do czerwca 2023 - 741. Od stycznia 2022 do czerwca 2023 zarejestrowano także 249 ofert pracy na 5143 stanowiska. W sumie w Radomsku może dziś pracować około pięciu tysięcy pracowników z Ukrainy oraz ze Wschodu: Armenii, Gruzji, Indii, Bangladeszu. Widziałeś tych ostatnich na ulicach? Pewnie rzadko. Ale to, że ich nie widzisz, nie znaczy, że ich w Radomsku nie ma. Bo przecież z liczb widać, że pracują.
Przeskoczmy teraz szybko na granicę polsko-białoruską. Nie musimy osobiście, wystarczy telewizor lub Internet. Tam, ściągnięci przez białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenkę, koczują mieszkańcy Afganistanu, Syrii, Jordanii, Afryki. To element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, ale większość migrantów przyjechała tam z nadzieją na przedostanie się do Europy. Przyczyn, dla których ruszyli w drogę jest wiele - wojny, katastrofalna sytuacja ekonomiczna, prześladowania. A także klimat. Tak właśnie - część ucieka z rejonów, w których z powodu globalnego ocieplenia nie da się już żyć. Podobne motywacje dotyczą migrantów, którzy z Azji przyjechali do pracy do Radomska.
Załóżmy, że zmiany klimatu to nie jest powód działalności człowieka. Ot, pogoda ciągle się zmienia, raz jest zimno, raz gorąco, Ziemia sobie z tym zawsze radziła. Ale to nie zmienia faktu, że temperatury jednak rosną. Ten stopień czy dwa, o którym wciąż trąbią media, na wielu nie robią wrażenia, bo i cóż znaczy jeden procent. Ale przecież obserwujesz zmiany w Radomsku za oknem. Zimy praktycznie nie ma, jest jesień, a potem wiosna. W grudniu i styczniu bywa 15 stopni, mniej pada, rośnie liczba dni z temperaturą przekraczającą 30 stopni. Nawet jeśli to nie człowiek, to jednak gołym okiem widzimy, że coś się dzieje. Tak samo dzieje się w Azji czy Afryce. W stolicy Indii New Delhi 29 maja zanotowano 52,3 stopnia Celsjusza. W ostatnią niedzielę w Radomsku mieliśmy 34 stopnie, pamiętasz ten skwar? To dodaj do tego 18 stopni. Do tego dochodzą kłopoty z wodą. W Bangladeszu zanotowano 42,8, w Laosie 42,7. Podobnie jest w Afryce. W Maroko w czerwcu 2023 zanotowano 48,5 stopni. Miesiąc później była najcieplejsza noc w historii, temperatura nie spadła poniżej 40 stopni.
W tej wyliczance nie chodzi o same rekordy, a o natężenie nieznośnych upałów. Jak to może wyglądać za 20-30 lat, pokazali twórcy serialu „Ekstrapolacje”. W jednym z odcinków opowiadają historię z Indii, gdzie obowiązuje godzina policyjna w… dzień. Życie toczy się tylko w nocy, w dzień mieszkańcy mają zakaz wychodzenia na zewnątrz ze względu na temperatury. Niewiarygodna futurystyka? Pamiętajmy - nieważne czy to efekt działalności człowieka czy nie, zmiany następują. To fakty.
Wróćmy teraz do Radomska. Z jednej strony mamy rynek pracy, na którym brakuje pracowników, bo ludność się starzeje i od lat mniej osób się rodzi niż umiera. Z drugiej są firmy, które potrzebują rąk do pracy. Nawet zakładając, że firmy ze strefy przemysłowej dalej będą się automatyzować w szybkim tempie, to i tak potrzebni są ludzie do pracy. Jest popyt, jest podaż. A tysiące kilometrów dalej będzie coraz więcej osób zmuszonych do szukania nowego miejsca do życia. Z powodu upałów, suszy, ekstremalnych tajfunów. Nic ich nie zatrzyma. Nawet - co niektórzy półgębkiem postulują - strzelanie na granicy.
To wszystko przy założeniu, że to nie człowiek odpowiada za zmiany klimatu. Bo jeśli do tego rachunku dodamy ten jeden element - człowieka - w całej konstrukcji pojawia się nowy aspekt - nasze działanie. Bo o ile wielu uzna, że w naszym interesie leży zamknięcie granic przed migrantami (choć to dyskusyjne, bo kto będzie pracował, skoro radomszczan ubywa i są coraz starsi), to jednak pojawia się też wątek odpowiedzialności za te klimatyczne procesy.
Jasne, zmiana nawyków jednostki nie zmieni globalnych procesów. Ale milionów już tak. Nas w Radomsku jest niecałe 40 tysięcy. Nie przeważymy, ale możemy dołożyć cegiełkę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeżeli pracują i płacą podatki to niech pracują, tylko podczas legalnego wjazdu do Polski i może zaraz ktoś napisze że Human Rights ale jestem za tym, by ,, nachodźcy,, , którzy złamali prawo w sposób karygodny natychmiast deportować do kraju urodzenia
Jeżeli pracują i płacą podatki to niech pracują, tylko podczas legalnego wjazdu do Polski i może zaraz ktoś napisze że Human Rights ale jestem za tym, by ,, nachodźcy,, , którzy złamali prawo w sposób karygodny natychmiast deportować do kraju urodzenia