Dzisiejszego popołudnia w Miejskiej Bibliotece Publicznej brakowało miejsc. Elżbieta Stępień opowiadała o swoich wierszach z ostatniego tomiku "Silva rerum".
Radomszczanka ma na swoim koncie kilka powieście i kilka tomików wierszy. Z poezją miała w ostatnich latach mały rozbrat, bo skupiła się na prozie, ale w ostatnim czasie wróciła do metafor i porównań.
Jej najnowsze wiersze wydane zostały w tomiku, którego tytuł nie jest oczywisty. Jak sama przyznawała podczas spotkania autorka, początkowo tomik miał nazywać się "Zapach cynamonu", ale na okładce został ostatecznie przekreślony.
- Nie powiem, skąd taki właśnie tytuł, każdy, kto przeczyta te wiersze, dojdzie do tego sam - odpowiedziała na pytani prowadzącej spotkanie Anety Boruty.
Tego wieczora można się było dowiedzieć, co było pierwsze, proza czy wiersz, co zachwyca i inspiruje panią Elżbietę i co to są spotkania na trawie, które organizuje w swoim ogrodzie.
Można było wysłuchać kilku wierszy, a ostatni z tomiku autorka przeczytała sama.
Było też muzycznie, bo o tę część spotkania zadbali: Beata garbarz-Hebda (skrzypce), Piotr Żak (gitara), Arkadiusz Chybalski (pianino), Aleksandra Saj (wokal) i Elżbieta Duda-Fajkowska (wokal).
To szczególne wydawnictwo, bo cały dochód ze sprzedaży tomiku Elżbieta Stępień przeznacza na działalność Fundacji Inicjatyw Kulturalnych. Jak mówiła autorka, uważa, że dobro powinno wrócić. I w ten sposób do FIK-u wraca to dobro, którego doświadczyła od Mirosławy Łęskiej, współzałożycielki fundacji, która zmarła w lutym 2021 roku.
- To ona wierzyła w moją poezję, ona namawiała mnie do wydawania moich wierszy - wspominała. I dodawała, że Mirosława była bardzo ważną osobą w jej życiu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze